Zmiana etykiet energetycznych. Koniec z klasą A+++

26 kwietnia 2019
/

Każdy produkt AGD czy RTV, napędzany energią elektryczną, musi posiadać etykietę efektywności energetycznej. To znane każdemu ze sklepowych ofert oznaczenia A czy A+++. Ich umieszczenia na sprzętach to nie wybór producentów, lecz wymóg prawodawcy unijnego i polskiego. Ten zdecydował właśnie o wprowadzeniu nowej skali. Dotychczasowa okazuje się coraz mniej skuteczna.

Rozwój technologii to nie tylko coraz nowocześniejsze i inteligentniejsze sprzęty najwyższej jakości. To również mniejsze zużycie energii przy lepszych parametrach. Producenci urządzeń gospodarstwa domowego prześcigają się w efektywności energetycznej i przekraczają kolejne granice minimalnego zapotrzebowania na prąd. Dlatego też obecnie – w przypadku większości produktów – nie wybieramy już między klasą C a B, lecz między A++ a A+++. Chyba jedynymi dostępnymi sprzętami AGD z klasą E są niektóre okapy.

Zmiana skali odpowiedzią na rozwój technologii

Dlatego też oznaczenia stają się dla konsumentów coraz mniej czytelne. Nie wiadomo czy klasa A+++ to najwyższa z możliwych. Łatwo też po prostu przeoczyć brak jednego z plusików i kupić gorszy produkt. Poza tym obecnie dostępne sprzęty różnego rodzaju oznaczane są według odrębnych skal. O ile większość oferowanych na rynku okapów oznaczonych jest literką C albo D, o tyle wśród lodówek czy pralek tak niska klasa praktycznie już nie występuje (trudno znaleźć produkt oznaczony nawet literą A – większość to A++ albo A+++) .

W związku z powyższym ustawodawca unijny postanowił niejako zresetować skalę. Dostosował ją do aktualnego rozwoju technologicznego. Ponadto oznaczenia zostaną ujednolicone dla wszystkich grup produktów. Najprawdopodobniej od 2021 roku na półkach sklepowych znajdziemy urządzenia z etykietami od A do G (bez plusów czy minusów). Co istotne, w pierwszym okresie nie należy spodziewać się w ogóle sprzętów o najwyższej klasie. Jest to zabieg celowy. Pozwoli on dłużej utrzymać aktualność  nowej skali. Na początku dominować będą więc oznaczenia C albo D.

Podstawa prawna oznaczeń efektywności energetycznej

Podstawą prawną oznaczania urządzeń elektrycznych jest obecnie i będzie nadal ustawa z dnia 14 września 2012 roku o informowaniu o zużyciu energii przez produkty wykorzystujące energię. Będzie ona skorelowana z nowym Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/1369, które to jest aktem prawnym uchylającym dotychczas obowiązującą dyrektywę oraz ustanawiającym nową skalę efektywności energetycznej na terenie całej Unii Europejskiej.

Co istotne, krajowa ustawa określa nie tylko skalę oznaczeń, lecz także nakłada na producentów i dystrybutorów wiele różnorakich obowiązków oraz umożliwia kontrolę prawidłowego etykietowania. Warto chociażby wspomnieć, że powinnością dostawców sprzętu jest nie tylko umieszczenie w widocznym miejscu etykiety efektywności energetycznej, lecz również doręczenie konsumentowi specjalnej karty zawierającej informacje na temat zużycia prądu. Szczegóły dotyczące treści oznaczeń oraz dokumentacji znajdą się w stosownych aktach delegowanych, czyli w przepisach wykonawczych wprowadzanych przez Komisję Europejską.

Kontrola i kary pieniężne

Ponadto ustawa tworzy system kontroli wykonywania obowiązków informacyjnych. W jego skład wchodzą wojewódzcy inspektorzy Inspekcji Handlowej oraz Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. To do tych podmiotów można zgłaszać ewentualne nieprawidłowości, takie jak brak oznaczeń czy niedoręczenie karty informacyjnej.

W przypadku stwierdzenia uchybień kontrolujący mogą wezwać dystrybutora do ich usunięcia, nakazać zaprzestanie reklamowania sprzętu czy nawet wydać decyzję o wycofaniu danego produktu z obrotu. Dodatkowo na dostawcę może być nałożona kara pieniężna (w wysokości do dziesięciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej za rok poprzedzający).