Artur Boruc i jego alimenty – czy 20 tys. zł na dziecko to absurd?

16 lipca 2019
/

Jeden z najbardziej znanych polskich piłkarzy poskarżył się ostatnio w sieci, że matka jego syna Alexa żąda podwyższenia alimentów do 20 tys. zł miesięcznie. Zdaniem Artura Boruca i jego obecnej żony to absurd i działanie kierowane wyłącznie pazernością byłej partnerki. Internauci dziwią się, że takie roszczenia formułowane są przez profesjonalnych prawników. Czy rzeczywiście w żadnym przypadku tak wysoka kwota nie może być przyznana przez sąd?

Oczywiście nie znamy wszystkich szczegółów tego głośnego sporu. Do sieci trafił jedynie wycinek z pewnością obszernego pisma procesowego. Brak jest dostępu do prawnej argumentacji i dokładnego opisu stanu faktycznego. Szczególnie co do obecnych możliwości zarobkowych stron i zakresu sprawowanej opieki nad dzieckiem. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby podejść do sprawy teoretycznie i sprawdzić, czy prawo daje w ogóle szanse na takie alimenty.

Wychowanie dziecka nie polega wyłącznie na dawaniu mu pieniędzy

Obowiązek zapewnienia własnym dzieciom odpowiednich warunków do rozwoju fizycznego, duchowego czy społecznego nie wynika tylko z zasad moralnych. Na ten temat wypowiada się również prawo. Chodzi tutaj głównie o dwa ogólne przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Czytamy w nich, że:

  • 95 §1 – Władza rodzicielska obejmuje w szczególności obowiązek i prawo rodziców do wykonywania pieczy nad osobą i majątkiem dziecka oraz do wychowania dziecka, z poszanowaniem jego godności i praw.
  • 96 §1 – Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień.

Rodzice są więc zobowiązani podejmować wszelkie starania z wykorzystaniem dostępnym środków, aby spełnić ustawowe wymogi. Może to być poświęcanie dziecku wolnego czasu, decydowanie o ważnych sprawach jego życia czy udzielanie wsparcia finansowego. Wszystko to łącznie określane jest jako "obowiązek alimentacyjny". Błędne jest więc powszechne rozumienie tego pojęcia wyłącznie przez pryzmat świadczeń pieniężnych. Potwierdzenie tej tezy znajdziemy w art. 128 krio, który stanowi, że:

Obowiązek dostarczania środków utrzymania, a w miarę potrzeby także środków wychowania (obowiązek alimentacyjny) obciąża krewnych w linii prostej oraz rodzeństwo.

Przeczytaj również:
Czy można stracić prawo jazdy za niepłacenie alimentów?

Dziecku należy się wsparcie dopóki się nie usamodzielni

Nie da się jednak ukryć, że termin "alimenty" pojawia się zazwyczaj w sytuacjach konfliktowych. Czyli wtedy, gdy rodzice dziecka nie prowadzą już razem gospodarstwa domowego i nie dysponują wspólnymi zasobami finansowymi. Dlatego przepisy szczególne odnoszące się do "obowiązku alimentacyjnego" dotyczą już głównie pieniędzy. I tak, podstawowe znaczenie ma tutaj art. 133 §1 krio o następującej treści:

Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

Jest już więc jasne, że obydwoje rodzice mają obowiązek finansowania wychowania swojego dziecka do czasu jego usamodzielnienia się. Czyli najczęściej co najmniej do 18. roku życia. Warto jednak pamiętać, że nie jest to sztywna granica. Nieprawdą jest więc, że w dniu osiągnięcia pełnoletności dziecku przestaje należeć się jakiekolwiek wsparcie od rodziców.

Alimenty – podstawa prawna

Jeśli chcemy mówić już o konkretnych kwotach, konieczne jest sięgnięcie do najważniejszego przepisu w tej materii, czyli art. 135 §1 i §2 krio. Przeczytamy w nim, że:

  • 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.
  • 2. Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie albo wobec osoby niepełnosprawnej może polegać w całości lub w części na osobistych staraniach o utrzymanie lub o wychowanie uprawnionego; w takim wypadku świadczenie alimentacyjne pozostałych zobowiązanych polega na pokrywaniu w całości lub w części kosztów utrzymania lub wychowania uprawnionego.

To właśnie na jego gruncie prowadzone są batalie między zwaśnionymi stronami. Wszystko przez to, że zawiera on wiele nieostrych pojęć, które wymagają wykładni. Jest to też pole do budowania argumentacji przez profesjonalnych pełnomocników. Żądający alimentów stara się uzasadnić jak największe wydatki na utrzymanie dziecka i jak najgorszą własną sytuację finansową. Pozwany z kolei najczęściej przedstawia siebie jako osobę niezamożną i bez perspektyw. Zadaniem sędziów jest natomiast rzetelne ustalenie stanu faktycznego, co wiąże się często z demaskowaniem nadużyć. Może tutaj chodzić o ukrywanie zarobków czy tworzenie nierzeczywistych potrzeb dziecka.

Potrzeby dziecka i finansowe możliwości rodziców

Konstrukcja powyższego przepisu i jego obowiązująca interpretacja zdają się nie wykluczać możliwości żądania alimentów w wysokości nawet 20 tys. zł. Czyli takiej, o jakiej mowa w przypadku Artura Boruca i jego syna Alexa. Po pierwsze, w orzecznictwie przyjmuje się jednoznacznie, że usprawiedliwione potrzeby dziecka to takie, których spełnienie zapewni mu odpowiedni rozwój i życiowe bezpieczeństwo. Nie wystarczy więc, aby środki przekazywane przez rodziców zapewniły małoletniemu jakieś uśrednione minimum egzystencji.

Po drugie, często akcentowanym celem świadczenia alimentacyjnego jest zapewnienie dziecku poziomu życia zbliżonego do tego sprzed rozstania się jego rodziców. Wszystko po to, aby małoletni w jak najmniejszy sposób odczuł skutki konfliktu rodzinnego. Oczywiście w sensie ekonomicznym. Emocjonalnie taka sytuacja będzie przecież zawsze bolesna.

Po trzecie, nie da się ukryć, że profesjonalny i znany na świecie piłkarz ma ogromne możliwości zarobkowe. Szczególnie w skali naszego kraju. Mało kto, na jakimkolwiek stanowisku, jest w stanie tutaj konkurować. Oczywiście przychody piłkarza z biegiem czasu maleją, ale fakt ten może stanowić podstawę żądania obniżenia alimentów w przyszłości. W toczącej się sprawie liczy się bowiem stan obecny. Pamiętajmy też, że w Polsce lawinowo przybywa milionerów. Podobno jest już ich ponad 30 tysięcy. Z całą więc pewnością żądania alimentacyjne w przyszłości mogą być coraz wyższe.

Pozwany również może starać się uzasadnić wysokie możliwości zarobkowe swojej byłej partnerki czy partnera. Tutaj trzeba pamiętać, że nie liczy się rzeczywiście uzyskiwana przez niego pensja. Chodzi bowiem o przychód, który byłby możliwy do osiągnięcia przy wykorzystaniu wszelkich swoich predyspozycji zawodowych. Krótko mówiąc, osoby zarabiające niewiele z własnej winy czy woli nie są szczególnie chronione. Bycie leniem, ale z dobrym wykształceniem, wcale się tutaj nie opłaca.

Czwarta kwestia dotyczy natomiast §2 zacytowanego wyżej przepisu. Stanowi on jednoznacznie, że szanse na wysokie alimenty ma ten z rodziców, kto przejął na siebie obowiązki wychowania dziecka. Jest to w pełni logiczne. Jeśli ojciec czy matka nie interesują się dzieckiem, powinni chociaż finansować jego rozwój. Oczywistym jest też, że rodzic, przy którym mieszka dziecko, pokrywa na bieżąco wszelkie możliwe koszty utrzymania.

Niektórzy wydają naprawdę dużo

Mając powyższe na względzie, trzeba uznać, że w niektórych przypadkach zrozumiałe jest żądanie bardzo wysokich alimentów. Jeśli rodzina żyła przed rozstaniem na wysokim poziomie dzięki zarobkom jednej osoby, to taki stan powinien zostać utrzymany. Większości osób może to nie mieścić się w głowie, ale milionerzy na codzienne życie mogą wydawać nawet więcej niż 100 000 zł miesięcznie. Nie może więc dziwić, że w takim przypadku utrzymanie dziecka kosztuje 20 000 zł. Co więcej, znane są orzeczenia sądów przyznające właśnie takie alimenty. W końcu dziecko wożone do szkoły przez szofera nowiutkim bentleyem nie może tak nagle przesiąść się do autobusu...