Czy apostazja jest niemożliwa?

7 sierpnia 2019
/

Dokonanie apostazji nie sprawia, że znikamy z kościelnych rejestrów. Zgodnie z prawem kanonicznym apostaci nadal są uznawani za członków kościoła katolickiego. Czy to znaczy, że jeżeli kogoś zapisali do kościoła rodzice, a jako dorosły człowiek chce z niego wystąpić, nie może praktycznie tego zrobić? Pojawia się coraz więcej osób, które po apostazji nie zgadzają się na dalsze funkcjonowanie w statystykach kościoła i zasilanie szeregu liczby wiernych. W związku z tym szukają sposobu na zniknięcie z kościelnych rejestrów. 

Apostazja nic nie znaczy

Złożenie apostazji jest jedynie wpisaniem adnotacji o wystąpieniu z kościoła w księdze parafialnej, tuż obok informacji o chrzcie. Dane nie zostają usunięte ze zbioru, a więc kościół dalej jest ich administratorem. Według dekretu Konferencji Episkopatu Polski "Nie wystawia się żadnego zaświadczenia potwierdzającego fakt wystąpienia z Kościoła”. Odstępca może otrzymać świadectwo chrztu z adnotacją, że z kościoła „wystąpił”. Problem polega na tym, że apostatów nadal ujmuje się we wszelkich statystykach dotyczących liczby wiernych.

Największą sprzeczność w kwestii wolności wyznania stworzył Benedykt XVI, ponieważ w Dekrecie Episkopatu Omnium in mentem przywołał starożytną zasadę semel catholicus, semper catholicus, co znaczy "raz katolik, zawsze katolik". Ta nieszczęsna dla apostatów zasada obowiązuje od 2009 roku. Według dekretu kto raz stanie się katolikiem, będzie nim na zawsze. Powstaje pytanie, czym w takim razie jest zostanie katolikiem, skoro to nie chrzczone dziecko dokonuje wyboru? Z racjonalnego punktu widzenia nie można powiedzieć, że się nim staje samo. Jest nim raczej uczynione, a to znaczna różnica. Kościół argumentuje niemożność wystąpienia z instytucji jako otwartą drogę powrotu dla apostatów. Ponieważ chrześcijaństwo składa się z wielu wzajemnie akceptujących się wyznań, należy podkreślić, że Kościół katolicki jako jedyny blokuje możliwość odejścia. Używa przy tym w statystykach osób, które nie chcą mieć z nim nic wspólnego. 

Problem z wolnością wyboru 

Weźmy za punkt wyjścia prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania. Prawo to znajdziemy w  Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a także w Konstytucji RP. Art 9 EKPC o wolności, myśli sumienia i wyznania daje każdemu człowiekowi prawo do zmiany wyznania lub przekonań. To samo prawo gwarantuje Konstytucja RP. Art 53.1. stanowi, że każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.

  1. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru (...).

Rodzice mają konstytucyjne prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego oraz religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. A dzieci, kiedy dorosną, mają konstytucyjne prawo do wolności wyznawania lub przyjmowania religii według własnych przekonań. 

Czy można anulować chrzest? 

Niektóre osoby dążą do anulowania chrztu. Wydaje się bowiem, że to jedyna droga prowadząca do zniknięcia z kościelnych rejestrów. Jeżeli rodzice mają prawo ochrzcić dziecko, to dziecko, jako dorosła osoba, powinno mieć prawo do anulowania chrztu. By pozostać zgodnym ze swoim sumieniem. Z punktu widzenia Kościoła katolickiego nie da się cofnąć sakramentu. Można jednak uznać sakrament za nieważny. Co doskonale pasuje do kwestii sakramentu udzielonego osobie bez jej świadomej zgody. Jedynym sposobem na anulowanie chrztu jest udowodnienie, że naruszono jego formę lub przeprowadzono go w sposób niegodny. To rzeczywiście może doprowadzić do zniknięcia ze statystyk. Może, ale nie musi. 

Jest to z pewnością temat na wielogodzinną teologiczną dysputę. Dla podkreślenia rozmaitego postrzegania kwestii chrztu zwróćmy uwagę na fakt, że chrześcijaństwo postrzega tę kwestię na różne sposoby. W Kościołach protestanckich chrztu można udzielić tylko osobie w pełni świadomej, która samodzielnie i bez namowy osób postronnych wyrazi wolę wzięcia udziału w takim wydarzeniu. Chrzest noworodków pojawił się w chrześcijaństwie jako idea około III wieku n.e. Sama praktyka może mieć natomiast konotacje ze starogreckimi zwyczajami religijnymi. Miejmy świadomość, że do tej pory niektóre z chrześcijańskich obrzędów są dotknięte elementami należącymi do praktyk religijnych właściwych innym wierzeniom. 

Przeczytaj również:
Duchowny przy mównicy, czyli tajemnica spowiedzi w procesie karnym

RODO a apostazja

W przypadku kościołów i związków wyznaniowych zastosowanie ma rozporządzenie o ochronie danych osobowych. Wcześniej natomiast, przed wejściem rozporządzenia w życie, stosowano regulacje zgodne z art.91 ust 1 RODO. Przetwarzanie danych w kościołach lub związkach wyznaniowych, które nie stosują autonomicznych regulacji w zakresie ochrony danych osobowych, podlega nadzorowi Prezesa UODO. Nadzorowi Prezesa UODO podlegają także te obszary przetwarzania danych, do których bezpośrednio stosuje się RODO.

Wniosek o usunięcie lub zmianę danych przetwarzanych przez kościół katolicki rozpatruje Kościelny Inspektor Ochrony Danych, a nie Prezes UODO. Nie zostanie on jednak przyjęty, ponieważ zgodnie z art. 14 Dekretu ogólnego w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych w Kościele katolickim prawo do żądania usunięcia danych nie przysługuje w przypadku, gdy dane dotyczą udzielonych sakramentów bądź w inny sposób odnoszą się do kanonicznego statusu osoby. Tego typu wniosek powinien zostać odnotowany w zbiorze i zobowiązuje administratora do niewykorzystywania danych objętych wnioskiem bez zgody ordynariusza miejsca lub wyższego przełożonego instytutu życia konsekrowanego lub stowarzyszenia życia apostolskiego.

Powyższy przepis jest prawem kanonicznym. Tu pojawia się pytanie – czy przepis religijny powinien być wiążący dla świeckiego prawa?  

Jeszcze przed wprowadzeniem RODO Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie z 21 maja 2018 r. (sygn. akt I OPS 6/17), w którym stwierdził, że „GIODO jako organ administracji publicznej nie powinien wkraczać w zastrzeżoną dla Kościoła sferę wykonywania jego zadań statutowych i rozstrzygać, kto jest członkiem danej wspólnoty wyznaniowej, ani też ingerować w treść ksiąg kościelnych". Problem polega na tym, że w takiej sytuacji osoba, której dotyczy apostazja, nie ma możliwości zaprzestania bycia członkiem kościoła. To godzi w podstawowe prawo człowieka – wolność wyznania i sumienia. 

Prawo do bycia zapomnianym

RODO wprowadziło również prawo do bycia zapomnianym, czyli do usunięcia danych. Na tej podstawie właściciel danych osobowych ma prawo żądać ich usunięcia ze zbioru, jeśli nie są już niezbędne do celów, dla których je zebrano. Rozporządzenie przewiduje też zasadę minimalizacji danych i zasadę ograniczonego okresu przechowywania. Generalnie pomiędzy prawem świeckim a kanonicznym funkcjonuje w tej dziedzinie sprzeczność. Jeśli zatem apostata chce zniknąć z ksiąg kościoła, powinien wejść na drogę prawną, a nawet ta nie daje mu gwarancji wyroku nakazującego wykreślenie z kościelnych ksiąg i statystyk.