Czy nagrywanie interwencji policji jest legalne?

7 sierpnia 2019
/

Obecnie w internecie można znaleźć praktycznie wszystko. Trafia tam także coraz więcej nagrań z mniej lub bardziej kontrowersyjnych sytuacji dnia codziennego. W ich szybkim i bezproblemowym uwiecznianiu pomagają smartfony, będące w posiadaniu większości z nas. Do sieci trafiają również nagrania z przeprowadzanych przez policję interwencji i kontroli drogowych. Czy polskie prawo zezwala na wykonywanie i upublicznianie takich nagrań?

Luka w przepisach?

Świadkowie różnego rodzaju interwencji chętnie pokazują w sieci wykonane nagrania, które upubliczniane są najczęściej bez odpowiedniego zabezpieczenia wizerunku osoby nagrywanej. Co na to polskie przepisy? Otóż sytuacja nie jest do końca jasna. Brak jest bowiem konkretnego wskazania, w jakich sytuacjach i w jakim zakresie można upubliczniać nagrania o tej treści. Mimo prawa do dostępu do informacji publicznej wielokrotnie zdarza się, że tego typu materiały, z uwagi na interes śledztwa, zasadę domniemania niewinności i prawo podejrzanego do obrony, nie powinny być publikowane. Mogą one bowiem prowadzić do swoistego samosądu dokonanego przez społeczeństwo i wpływać w sposób pośredni na czekający daną osobę proces. Co więcej, często naruszają one także prawo do prywatności nagrywanej osoby. W efekcie może to skutkować pozwem o zadośćuczynienie.

Dostęp do informacji publicznej

Ustawa o dostępie do informacji publicznej (dalej jako „udip”) precyzuje konstytucyjne prawo obywateli do informacji o działaniach władz publicznych (art. 61 ust. 1 Konstytucji). Ustawa ta nakazuje zarówno organom władzy państwowej, jak i innym podmiotom udostępnianie każdej informacji o sprawach publicznych (art. 1 ust. 1 udip). Do informacji podlegających upublicznianiu należą m.in. informacje o zasadach funkcjonowania organów władzy publicznej – w tym o sposobach załatwiania spraw czy stanie przyjmowanych spraw i kolejności ich załatwiania. Wyjątek stanowią informacje niejawne. Należą do nich te, które chronią dane osobowe oraz prywatność, a także tajemnicę państwową, służbową, skarbową czy statystyczną (art. 5 udip). Prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do niezwłocznego uzyskania informacji dotyczącej spraw publicznych. Przysługuje ono każdej osobie (art. 2 ust. 1 udip).

Przeczytaj również:
Czy można podsłuchiwać i nagrywać inną osobę?

Prawo do informacji nie jest prawem absolutnym

Przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej nie wskazują jednak w sposób jednoznaczny na jakąkolwiek podstawę do uzyskiwania materiałów z zatrzymań. Mimo że informacja publiczna obejmuje także informacje przetworzone, czyli np. zdjęcia lub materiał filmowy, to jednak podlega ona licznym ograniczeniom, zawartym m.in. w ustawie o ochronie informacji niejawnych. Do informacji niejawnych z całą pewnością należy zaliczyć także tajemnicę postępowania przygotowawczego. Zgodnie z art. 241 § 1 kk każdy, kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Przedmiotem ochrony tego przepisu jest prawidłowy przebieg postępowania karnego na etapie postępowania przygotowawczego. Upublicznienia materiału z tego zakresu mogą więc odbywać się na zasadzie dostępu do informacji publicznej wyłącznie po zakończeniu postępowania lub procesu.

Udostępnianie (części) akt śledztwa

Co do zasady, nie można upubliczniać nagrań z przeprowadzonych przez policję czynności operacyjno-rozpoznawczych. Odnosi się to np. do sytuacji, gdy policja wcześniej obserwowała osobę podejrzaną, a następnie doszło do jej zatrzymania. Artykuł 308 ustawy Kodeks postępowania karnego (dalej jako „kpk”) wyraźnie stanowi, że to prokurator jest osobą upoważnioną do podjęcia decyzji o możliwości udostępnienia materiałów zgromadzonych w ramach postępowania przygotowawczego, a także tych zgromadzonych jeszcze przed jego wszczęciem (czyli w ramach czynności prowadzonych w tzw. niezbędnym zakresie).

Natomiast sam kodeks postępowania karnego nie zawiera żadnej regulacji co do możliwości udostępniania akt śledztwa lub dochodzenia (oraz ich części) innym podmiotom niż osoby fizyczne (art. 156 § 5 kpk), w tym dla potrzeb innych niż prowadzenie postępowania przygotowawczego, czyli również mediom. Przepis ten stanowi, iż jeśli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym udostępnia się akta. Prawo to przysługuje stronom także po zakończeniu postępowania przygotowawczego. Ten sam przepis stanowi, iż akta w toku postępowania przygotowawczego mogą być w wyjątkowych wypadkach udostępnione także innym osobom za zgodą prokuratora. Natomiast ustalenie znaczenia sformułowania „wyjątkowe przypadki” zależy od sytuacji, do której się odnosi.

Obecnie prokurator, wydając zgodę na upublicznienie nagrań, opiera ją właśnie na art. 156 kpk. Tym samym przepisy kodeksu postępowania karnego stanowią lex specialis w stosunku do regulacji ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Co na to RODO?

Zgodnie z przepisami rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, dalej jako „RODO”) przed wrzuceniem do sieci filmu z interwencji policjantów powinno się ich o tym poinformować. Od tej zasady jest jednak wyjątek.

Z uwagi na fakt, że zarówno głos, jak i wizerunek stanowią dane osobowe (o ile pozwalają na ustalenie tożsamości), Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 14 lutego 2019 r. (sygn. C-345/17) uznał, że nagrywanie działań funkcjonariuszy, a następnie upublicznianie takiego nagrania, stanowi przetwarzanie danych osobowych. W związku z tym wymaga się wówczas m.in. poinformowania nagrywanych o celu przetwarzania ich danych osobowych.

W tym samym wyroku Trybunał uznał jednak, że zwolnienie z obowiązku stosowania tych przepisów może odbywać się na zasadach wyjątku dziennikarskiego. Co ciekawe, wg przepisów RODO, wyjątek dziennikarski nie dotyczy wyłącznie zawodowych dziennikarzy, jednak pod pewnymi warunkami. Sytuacja prawna osoby nagrywającej zależy od tego, w jakim celu dokonuje nagrania i jego rozpowszechnienia. Jeżeli ma to na celu wyłącznie „publiczne rozpowszechnianie informacji, opinii lub myśli”, to osoba taka może powołać się na wyjątek dziennikarski (i w konsekwencji nie być objęta przepisami RODO). Chodzi np. o nagrywanie w celu pokazania nieprawidłowości, jakich dopuszczają się policjanci w czasie interwencji.

Przeczytaj również:
Niewskazanie sprawcy wykroczenia. Czy to się opłaca?

Naruszenie podstawowych praw

Upublicznianie nagrań z policyjnych interwencji często narusza prawa osoby nagrywanej. Mowa tutaj o prawie do prywatności. Mamy do czynienia zatem z wykorzystaniem wizerunku i danych osobowych bez zgody osoby, której to dotyczy. Co więcej, sytuacje te uderzają także w zasadę domniemania niewinności. Wykorzystywanie danych lub wizerunku, które mogą prowadzić do identyfikacji sprawcy, jest zakazane przez polskie prawo. Jednak wydaje się, że przepisy nadal są zbyt mało precyzyjne. Wielokrotnie podawana jest funkcja, inicjały i zdjęcie osoby podejrzanej lub zatrzymanej z ledwo zasłoniętą twarzą. W takiej sytuacji media nie są jednak pociągane do odpowiedzialności. Mimo że identyfikacja przedstawianej osoby nie sprawia żadnego problemu.

Interes społeczny również nie stanowi wytłumaczenia dla możliwości upublicznienia wizerunku. Można o nim bowiem mówić dopiero po wydaniu wyroku w sprawie danej osoby, gdy sąd ustalił, że dana osoba jest sprawcą. Wówczas można się go dopatrywać, gdy skazany to osoba publiczna. Przestępstwo popełnił natomiast w związku z pełnionymi przez niego obowiązkami.