SN o kradzieży samochodu: odszkodowanie nawet przy utracie kluczyków

21 października 2019
/

Odszkodowanie w przypadku kradzieży pojazdu wypłacane jest z polisy autocasco. To dobrowolne ubezpieczenie, oferowane na warunkach rynkowych. Dlatego jego treść ubezpieczyciele mogą ustalać niemal dowolnie. Stąd tak dużo wyłączeń odpowiedzialności. Jednym z typowych przykładów jest prawo do odmowy wypłaty świadczenia w przypadku nieprzedstawienia kompletu kluczyków od skradzionego pojazdu. Nie zawsze jednak takie zastrzeżenie jest skuteczne.

Ubezpieczyciel wymaga dostarczenia kluczyków

W niemal wszystkich umowach ubezpieczenia AC – a konkretnie w OWU – znajdziemy następujący (lub podobny) zapis:

W przypadku kradzieży wypłata odszkodowania następuje po przekazaniu ubezpieczycielowi wszystkich kluczyków, sterowników do otwarcia lub uruchomienia ubezpieczonego pojazdu, a także wszystkich urządzeń służących do uruchomienia zamontowanych w pojeździe urządzeń zabezpieczających przed kradzieżą.

Z pewnością w typowej sytuacji spełnienie tego warunku jest możliwe. Najczęściej kradzież pojazdu polega na złamaniu jego zabezpieczeń za pomocą siły fizycznej czy systemów komputerowych. Wprawieni złodzieje nie potrzebują kluczyków do samochodu, aby otworzyć go i uruchomić w kilka sekund. Wystarczy trochę sprytu czy nawet umiejętności programistycznych.

Czasami jednak przestępcy postanawiają w pierwszej kolejności wejść w posiadanie kluczyków. Zdarza się, że są one gorzej zabezpieczone niż sam pojazd. Właściciel może zostawić je w kurtce odwieszonej w restauracji czy w garażu niewyposażonym w profesjonalny zamek. W takiej sytuacji, patrząc na brzmienie standardowych zapisów OWU, uzyskanie odszkodowania wydaje się niemożliwe.

Przeczytaj również:
Kradzież pojazdu a ubezpieczenie AC

Kluczyki muszą być odpowiednio zabezpieczone

Co więcej, w treści warunków umowy ubezpieczenia znajdziemy często jeszcze inny zapis wyłączający odpowiedzialność w przypadku utraty kluczyków. Może on brzmieć następująco:

AC nie są objęte szkody gdy po opuszczeniu pojazdu i pozostawieniu go bez nadzoru kierowcy lub pasażerów, pozostawiono w pojeździe lub nie dokonano zabezpieczenia poza pojazdem: dokumentów pojazdu, kluczyka lub sterownika służącego do otwarcia pojazdu lub uruchomienia pojazdu lub kluczyka lub sterownika służącego do uruchomienia zabezpieczeń przeciwkradzieżowych lub łącznie tych wszystkich dokumentów lub urządzeń.

Kradzież samochodu - nieprzedstawienie kompletu kluczyków

Bezwzględne wyłączenie odpowiedzialności jest niedopuszczalne

Wydaje się więc, że pozbawiony kluczyków właściciel pojazdu jest w beznadziejnej sytuacji. Całe szczęście, Sąd Najwyższy zajmuje w tej kwestii stanowisko odmienne. W wielu wyrokach jednoznacznie przesądzono, że stawianie przez ubezpieczycieli bezwzględnego warunku wypłaty odszkodowania w postaci obowiązku dostarczenia kompletu kluczyków jest nieskuteczne.

Owszem, ubezpieczyciel ma prawo wymagać od właścicieli pojazdów odpowiedniego zabezpieczenia kluczyków. To jasne. Niesprawiedliwym byłoby żądanie odszkodowania, gdyby zaniedbanie w tym zakresie pomogło złodziejom. Na wyrozumiałość sądów nie mogą raczej liczyć osoby, które położyły klucze na stoliku w kawiarni i poszły do kasy złożyć zamówienie.

OWU musi być interpretowane prokonsumencko

Powyższe nie zmienia jednak faktu, że, zgodnie z wypracowanymi w doktrynie ogólnymi zasadami, postanowienia OWU należy interpretować na korzyść ubezpieczonego. Jeśli ubezpieczyciel wprowadza wyłączenia odpowiedzialności, muszą być one sformułowane jednoznacznie. Gdy wymagają wykładni, musi być ona prokonsumencka. Zdaniem bowiem Sądu Najwyższego:

W świadomości społecznej ukształtowało się rozumienie takiej umowy jako ubezpieczenia  szerokiego, obejmującego z reguły wszystkie zdarzenia określone mianem np. kradzieży, toteż wszelkie wyłączenia takiej odpowiedzialności powinny być zarówno w ogólnych warunkach ubezpieczenia, jak i umowie jednoznacznie i wyraźnie określone, tak, by ubezpieczający już w chwili zawierania umowy wiedział jednoznacznie, jakie zdarzenia nie są objęte ubezpieczeniem.

Poza tym sędziowie w tego typu sprawach każą brać pod uwagę cel umowy ubezpieczenia. Co oczywiste, jest nim ochrona ubezpieczonego. Nie może być tak, że poprzez sprytne zabiegi redakcyjne, zakład ubezpieczeń dąży do jak najdalej idącego ograniczenia własnej odpowiedzialności.

Dlatego też – tak jak to miało miejsce w sprawie ostatnio zawisłej przed Sądem Najwyższym (V CSK 4/18) – pojęcie „zabezpieczenia kluczyków poza pojazdem” musi być interpretowane na korzyść ubezpieczonego. Oznacza to, że odpowiedzialność może być wyłączona tylko w przypadku istotnego naruszenia typowych reguł staranności przy przechowywaniu sterowników do auta.

Kradzież auta z ośrodka wypoczynkowego

Sprawa rozpatrywana przez Sąd Najwyższy dotyczyła kradzieży samochodu z terenu jednego z polskich ośrodków wypoczynkowych. Właściciel pozostawił pojazd na parkingu, kluczyki schował do saszetki umieszczonej pod poduszką w poprawnie zamkniętym domku i udał się na spływ kajakowy. Po powrocie z pięciogodzinnej wyprawy ani kluczyków, ani samochodu już nie było.

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania w żądanej wysokości 224 tys. zł. Być może zdecydował się na walkę właśnie w związku z wysoką wartością szkody. Do zakończenia zwyczajnego postępowania sądowego taka strategia się opłaciła. Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny oddaliły powództwo poszkodowanego. Ich zdaniem ustalony bezspornie sposób zabezpieczenia kluczyków od pojazdu był nieprawidłowy.

Przełom przyniósł dopiero wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2019 roku, którym zdecydowano o uchyleniu ostatecznego rozstrzygnięcia i przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania. Przesądzono, że zarówno miejsce zaparkowania pojazdu, jak i przechowania kluczyków było typowe. W tym zakresie brak też było jakichkolwiek konkretnych obostrzeń wynikających z OWU.

kradzież samochodu - wyrok SN

Zabezpieczenie pojazdu i kluczyków nie musi być nadzwyczajne

Zauważono też, że w umowie ubezpieczenia nie zdefiniowano pojęcia zabezpieczenia kluczyków. Oznacza to obowiązek jego interpretacji zgodnej z językiem potocznym. Konieczne jest tutaj wzięcie pod uwagę, w jaki sposób obecnie pojmuje się posiadanie samochodu oraz korzystanie z niego. Dla współczesnych auto nie jest dobrem luksusowym, lecz raczej zwykłym narzędziem pracy i typowym przedmiotem codziennego użytku. W związku z tym do kwestii jego zabezpieczenia nie trzeba podchodzić szczególnie ostrożnie. Nie jest to przecież drogocenne dzieło sztuki, które zawsze warto przechowywać w trudno dostępnym sejfie.

Dlatego też – jak twierdzi Sąd Najwyższy:

Zabranie z samochodu dokumentów, kluczyków i innych urządzeń ze sobą i następnie pozostawienie ich w domu, miejscu pracy, pokoju hotelowym, stanowi powszechny sposób postępowania z tymi przedmiotami. Umieszczenie np. kluczyków w sejfie w hotelu, stwarza dodatkowy komfort dla posiadacza pojazdu, ale nie stanowi jego obowiązku.

Z powyższych względów Sąd uznał pozostawienie kluczyków w zamkniętym domku letniskowym za coś typowego, normalnego. Nie były one dostępne na wyciągnięcie ręki, widoczne z zewnątrz. Złodzieje przed dokonaniem włamania nie mogli spodziewać się, że odnajdą akurat ten przedmiot. Co więcej, taki sposób zabezpieczenia sterowników był w ustalonym stanie faktycznym najrozsądniejszy. Zabranie ich ze sobą na spływ kajakowy groziłoby ich zamoczeniem czy nawet utopieniem.

Ubezpieczyciel na koniec zwrócił również uwagę, że żadnego wpływu na stopień staranności ubezpieczonego nie powinna mieć wartość pojazdu. Zabezpieczenie kluczy od poloneza i bentleya może wyglądać w ten sam sposób. Trzeba bowiem zwrócić uwagę, że cena samochodu znajduje odzwierciedlenie w wysokości składki za polisę AC. W ten sposób ubezpieczyciele rekompensują sobie ryzyko wypłaty wysokiego odszkodowania.

Ubezpieczyciele próbują nie płacić, ale często nie mają racji

To nie jedyna tego typu sprawa, która zakończyła się korzystnie dla ubezpieczonego. Ciekawy jest chociażby przykład zaboru kluczyków do pojazdu z innego samochodu stojącego obok. Właściciel dwóch aut postanowił zaparkować je blisko siebie i zostawić sterowniki do jednego z nich w drugim. Znajdowały się one w drewnianym, nieprzeźroczystym pudełku na okulary umieszczonym na desce rozdzielczej. Spór w tym przypadku zakończył się już przed sądem I instancji, który przyznał odszkodowanie w pełnej wysokości.

Sprawy te pokazują, że sądy najczęściej stają po stronie ubezpieczonych. Ich zachowanie musi być całkowicie irracjonalne i rażąco niedbałe, aby doszło do oddalenia powództwa o odszkodowanie. Jeśli miejsce pozostawienia kluczyków nie jest już na pierwszy rzut oka nierozsądne, nie warto odpuszczać. Ubezpieczyciele mają niestety tendencję do podnoszenia wszelkich możliwych argumentów, byle tylko nie wypłacić świadczenia. Dlatego definiują pewne pojęcia na niekorzyść konsumentów, co potem najczęściej nie ostaje się w sądzie. Znamienne w tym zakresie są następujące słowa z uzasadnienia omawianego orzeczenia:

Istotą umowy ubezpieczenia jest funkcja ochronna i poczucie ubezpieczającego, że płacąc składkę jego mienie jest odpowiednio zabezpieczone. Tymczasem w praktyce spotykane są często sytuacje, gdy ubezpieczyciele traktują wypłatę odszkodowania jako coś nadzwyczajnego, a poszukiwanie wyłączeń swojej odpowiedzialności jako coś naturalnego.