Potrącenie dziecka przez samochód a wina w nadzorze

Polskie miasta pełne są ruchliwych ulic. Często w ich bezpośrednim sąsiedztwie powstają osiedlowe boiska i miejsca zabaw. Zdarza się, że dziecko w pogoni za piłką wybiegnie na środek jezdni. W takiej sytuacji łatwo o groźne potrącenie. Sąd Okręgowy w Łodzi rozważał ostatnio, kto, i na jakiej podstawie, odpowiada za takie zdarzenie. Kłopoty może mieć nawet nieobecny na miejscu rodzic dziecka. Kierowca też nie powinien czuć się bezkarny.

W rozstrzyganym stanie faktycznym skutki wypadku nie były drastyczne. Kierujący pojazdem zdążył zareagować i niemal udało mu się ominąć biegnącego za piłką chłopca. Ten został jedynie uderzony lusterkiem, w wyniku czego doznał ogólnych potłuczeń i złamania jednej z kości ręki. Większego pecha miała właścicielka pojazdu, która wyhamowała dopiero na ogrodzeniu posesji. Koszty zniszczonego mienia wyceniła na 15 tysięcy złotych i o taką kwotę pozwała ojca dziecka. Uznała, że zdarzenie spowodował małoletni, a więc odpowiedzialność za wszelkie konsekwencje ponosi jego opiekun prawny.

Wina w nadzorze według Kodeksu cywilnego

Podstawą roszczenia był tutaj art. 427 Kodeksu cywilnego, gdzie czytamy, że:

Kto z mocy ustawy lub umowy jest zobowiązany do nadzoru nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można, ten obowiązany jest do naprawienia szkody wyrządzonej przez tę osobę, chyba że uczynił zadość obowiązkowi nadzoru albo że szkoda byłaby powstała także przy starannym wykonywaniu nadzoru. Przepis ten stosuje się również do osób wykonywających bez obowiązku ustawowego ani umownego stałą pieczę nad osobą, której z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego winy poczytać nie można.

Odpowiedzialność opiekuna powstaje wtedy, gdy jego podopieczny spowoduje szkodę w majątku osoby trzeciej. Tym samym dziecko jest tutaj chronione przed konsekwencjami majątkowymi swojego niewłaściwego zachowania. Ustawodawca uznał, że tak młode osoby nie są jeszcze na tyle rozwinięte, aby być świadomymi konsekwencji niektórych swoich czynów. To rodzic ma podejmować wszelkie starania w celu niedopuszczenia do naruszenia prawa przez dziecko.

W ustawie znajdziemy tylko jeden wyjątek od tej zasady. W art. 428 Kodeksu cywilnego przeczytamy, że:

Gdy sprawca z powodu wieku albo stanu psychicznego lub cielesnego nie jest odpowiedzialny za szkodę, a brak jest osób zobowiązanych do nadzoru albo gdy nie można od nich uzyskać naprawienia szkody, poszkodowany może żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody od samego sprawcy, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i sprawcy, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.

Dziecko będzie więc płaciło za wyrządzone przez siebie krzywdy jedynie w skrajnych przypadkach, zdarzających się w praktyce bardzo rzadko.

Sąd Rejonowy uznał opiekuna dziecka i kierowcę za winnych

Sąd Rejonowy w Zgierzu częściowo zgodził się z argumentacją właścicielki pojazdu. Rzeczywiście uznał, że w pewnym zakresie odpowiedzialność za zdarzenie ponosi ojciec chłopca. Zdaniem sędziów nie powinien on dopuścić do sytuacji, w której dziecko bez opieki wbiega na ruchliwą jezdnię wprost pod jadące pojazdy. Jeśli godził się na zabawę w pobliżu drogi, powinien być zawsze na miejscu.

To jednak tylko jedna strona medalu. Sąd postanowił powołać biegłego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych na okoliczność przebiegu i przyczyn zdarzenia. Specjalista ustalił, że pojazd na spornym odcinku drogi poruszał się z prędkością 74 km/h, przy ograniczeniu do 50 km/h. Podniósł jednocześnie, że gdyby prędkość była nie wyższa od dopuszczalnej, kierowca zdążyłby bezpiecznie zahamować przed dzieckiem.

Ostatecznie sędziowie uznali, że odpowiedzialność za skutki zdarzenia powinna być rozdzielona pomiędzy opiekuna prawnego dziecka oraz kierowcę pojazdu. Osoby te bowiem w równym stopniu przyczyniły się do wypadku. Ojciec – poprzez brak należytego nadzoru, natomiast właścicielka pojazdu  –  dość znaczne przekroczenie prędkości. W związku tym na rzecz powódki zasądzono 50% żądanej kwoty.

Według Sądu Okręgowego jedynym sprawcą jest kierowca

Apelację od tego wyroku złożył w Sądzie Okręgowym w Łodzi ojciec dziecka. Tenże środek prawny okazał się skuteczny. Powództwo zostało ostatecznie oddalone w całości. Zdaniem sędziów wyłączną winę za zdarzenie ponosi kierowca. Nie ma mowy o żadnym przyczynieniu się do powstania szkody. W uzasadnieniu podkreślono, że gdyby nie przekroczenie prędkości, do wypadku z całą pewnością by nie doszło. Nie stwierdzono z kolei związku przyczynowego między zachowaniem dziecka a zdarzeniem. Sama jego obecność na jezdni nie skutkowałaby bowiem szkodą w pojeździe, gdyby nie nieprawidłowe zachowanie kierującej.

W uzasadnieniu wyroku podkreślono, że kierujący pojazdem mechanicznym na drodze publicznej z istoty stwarza zwiększone zagrożenie dla uczestników ruchu. Stąd to na nim, co do zasady, powinna ciążyć odpowiedzialność za skutki wypadku z udziałem pieszych. Ten pogląd znajduje odzwierciedlenie w treści art. 436 §1 w zw. z art. 435 Kodeksu cywilnego, który w takich sytuacjach przewiduje odpowiedzialność na zasadzie ryzyka. Kierowca może jej uniknąć tylko wtedy, gdy wykaże wyłączną winę poszkodowanego albo osoby trzeciej.

Warto na koniec przytoczyć istotny fragment uzasadnienia orzeczenia, gdzie czytamy, że:

Kierujący pojazdem mechanicznym, w szczególności w warunkach terenu zabudowanego, miejskiego, w środku dnia, gdzie jest wzmożone natężenia ruchu pojazdów mechanicznych i innych pojazdów oraz pieszych powinien zachować szczególną ostrożność, winien liczyć się bowiem z możliwością pojawienia się na drodze ewentualnej przeszkody. Stwierdzenie to jest tym bardziej zasadne w okolicznościach sprawy, jeśli zważy się, że do zdarzenia doszło w pobliżu przejścia dla pieszych, usytuowanego przy boisku, zaś synowi pozwanego towarzyszyła grupa dzieci idących po chodniku i grających w piłkę, o czym zeznawał kierujący pojazdem K. D., przesłuchany w charakterze świadka. Sam widok tych dzieci, grających w piłkę, winien skutkować wzmożoną ostrożnością kierującego pojazdem, który powinien licząc się z ewentualnymi niekontrolowanym zachowaniem dzieci i tym samym zmniejszyć prędkość pojazdu.

Czy wyroki sądowe przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa na drogach?

Omawiane orzeczenie wyjaśnia nie tylko zasady odpowiedzialności opiekunów prawnych za zachowania ich podopiecznych. Pokazuje ponadto, a może i przede wszystkim, że zmienia się podejście sądów do kwestii odpowiedzialności kierowców za bezpieczeństwo pieszych. Powoli przestaje rządzić zasada płynności jazdy. Prawa niechronionych uczestników ruch drogowego, a szczególnie dzieci i osób starszych, są dostrzegane przez sądy. Prokuratorzy stawiają sprawcom drastycznych potrąceń zarzuty zabójstwa w zamiarze ewentualnym. Przyszłość pokaże, czy przełoży się to pozytywnie na statystyki wypadków.

Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 26.10.2018r., III Ca 992/18

Zobacz również:

Czy niekorzystny dla potrąconego pieszego wyrok sądu karnego pozbawia go szans na odszkodowanie?