Koronawirus a termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości

9 kwietnia 2020
hello world!

Jednym z elementów tzw. tarczy antykryzysowej – orężu w walce z ekonomicznymi skutkami pandemii koronawirusa – jest zawieszenie terminów sądowych, procesowych i wynikających z przepisów prawa administracyjnego. Nie trzeba więc spieszyć się ze złożeniem apelacji czy odpowiedzią na zobowiązanie sądu. Zagrożeni niewypłacalnością przedsiębiorcy pytają natomiast, czy koronawirus wpływa na ustawowy termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Czy firmy na skraju bankructwa mogą spokojnie przeczekać kryzys i ocenić swoją kondycję finansową na chłodno?

Konsekwencje niezłożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie

Upadłość ogłaszana jest w stosunku do dłużnika, który stał się niewypłacalny. Ten stan powstaje wtedy, gdy przedsiębiorca traci kontrolę nad swoimi finansami i nie daje rady regulować wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Domniemywa się, że trzymiesięczne opóźnienie w płatnościach oznacza definitywną utratę zdolności do samodzielnego wyjścia z długów. Jeśli do takich zatorów dojdzie, po stronie przedsiębiorcy powstaje ustawowy obowiązek złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, co wynika wprost z art. 21 ust. 1 ustawy – Prawo upadłościowe. Zaniechanie w tym zakresie może powodować dotkliwe konsekwencje karne i finansowe.

Mianowicie, zgodnie z art. 586 Kodeksu spółek handlowych:

Kto będąc członkiem zarządu spółki albo likwidatorem nie zgłasza wniosku o upadłość spółki handlowej, pomimo powstania warunków uzasadniających według przepisów upadłość spółki, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Mamy tu więc do czynienia z przestępstwem, za które grozi kara bezwzględnego więzienia. Jedynym pocieszeniem dla niektórych przedsiębiorców może być fakt, że przepis ten dotyczy wyłącznie spółek posiadających zarząd. Czyli spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, spółki akcyjnej i spółki partnerskiej (w niektórych przypadkach). Pozostali dłużnicy nie uchronią się natomiast przed dolegliwościami innego rodzaju. Chodzi tutaj chociażby o art. 373 ust. 1 ustawy – Prawo upadłościowe, na mocy którego zaniechanie złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie może skończyć się orzeczeniem zakazu prowadzenia działalności gospodarczej czy pełnienia funkcji w podmiotach gospodarczych na okres od roku do 10 lat.

Ponadto, spóźnieni dłużnicy narażeni są na odpowiedzialność odszkodowawczą wobec wierzycieli, którzy zostaną pokrzywdzeni w związku z niezłożeniem wniosku w terminie (art. 21 ust. 3 ustawy – Prawo upadłościowe). Co więcej, ustawodawca w tym przypadku przewiduje domniemanie winy przedsiębiorcy oraz wysokości szkody poniesionej przez uprawnionego. Szukając podstawy dla konsekwencji finansowych zobowiązanego, nie można też zapominać o odpowiedzialności członka zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, o czym mowa w art. 299 Kodeksu spółek handlowych.

Przeczytaj również:
Konsekwencje niezgłoszenia upadłości spółki handlowej

Tarcza antykryzysowa a zawieszenie biegu terminów

Mimo że ustawa przewiduje domniemanie niewypłacalności w przypadku długów przeterminowanych aż o 3 miesiące, w praktyce obowiązek złożenia wniosku o upadłość może powstać wcześniej. Łatwo wyobrazić sobie sytuacje, w których przedsiębiorca z dnia na dzień dowiaduje się, że nie będzie mógł zaspokoić wierzycieli. Szczególnie w czasie szalejącej epidemii. Zwróćmy chociażby uwagę na przykład właściciela nowej restauracji, którego nagle dotykają rządowe nakazy zamknięcia lokali gastronomicznych. Przedsiębiorca zdążył zatrudnić pracowników, spłaca również kredyt inwestycyjny. Tymczasem niespodziewanie zostaje pozbawiony jakiegokolwiek przychodu, którzy przecież zaplanował w swoim planie biznesowym. W takim przypadku brak zdolności do regulowania wymagalnych zobowiązań może powstać w mgnieniu oka. Na pewno szybciej niż przed upływem trzech miesięcy od powstania pierwszych zatorów płatniczych.

Teoretycznie więc istnieje spora szansa, że duża część przedsiębiorców będzie ustawowo zobligowana do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości jeszcze w czasie trwania stanu epidemii. Może to okazać się utrudnione nie tylko merytorycznie, ale również technicznie. Zebranie dokumentów w chwili obecnej może być wręcz niemożliwe. Podobnie jak złożenie ich w sądzie czy nawet wysłanie pocztą. Nie mówiąc już o spokojnym przeanalizowaniu własnej sytuacji i szans na wyjście z kryzysu.

Przeczytaj również:
„Tarcza antykryzysowa” dla przedsiębiorców na czas epidemii

Czy koronawirus zawiesza termin na ogłoszenie upadłości?

Dlatego też przedsiębiorcy zastanawiają się, czy na mocy aktualnych przepisów mogą bez konsekwencji wstrzymać się z wypełnieniem ustawowego zobowiązania. Zwracają uwagę, że regulacje tarczy antykryzysowej przewidują zawieszenie terminów na dokonanie czynności procesowych. Konkretnie chodzi tutaj o art. 15zzr i 15zzs ustawy z dnia 2 marca 2020 roku  szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Problem w tym, że pierwszy z tych przepisów mówi o terminach administracyjnych, a drugi o procesowych i sądowych.

Zdaje się natomiast, że omawiany termin na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości nie należy do żadnej z powyższych kategorii. Po pierwsze, z całą pewnością nie mamy tutaj do czynienia z postępowaniem administracyjnym. Po drugie zaś, terminy sądowe i procesowe to takie, które przewidziano w przepisach o poszczególnych rodzajach postępowań (karne, sądowe czy egzekucyjne). Ich upływ oznacza, że dana czynność o charakterze procesowym nie może zostać skutecznie dokonana. Spóźniona apelacja nie może być przyjęta do rozpoznania, a dowody zgłoszone z przekroczeniem terminu wyznaczonego przez sąd nie mogą stanowić podstawy rozstrzygnięcia. Tymczasem, wniosek o ogłoszenie upadłości może być złożony również po terminie. Nie stanowi to przeszkody w jego rozpoznaniu i uwzględnieniu.

Koronawirus a ogłoszenie upadłości – obecne przepisy niekorzystne dla przedsiębiorców

Wobec tego trzeba uznać, że aktualne przepisy antykryzysowe nie zawieszają terminu na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Zauważają to eksperci i postulują kolejną nowelizację przepisów przeciwdziałających epidemii SARS-CoV-2. Z medialnych doniesień wynika, że prace w resorcie sprawiedliwości już trwają. Wiceminister Marcin Warchoł wyjaśnia, że Dłużnicy, którzy mają kłopoty finansowe z powodu koronawirusa, dostaną kwartał na wykaraskanie się z nich w takim stopniu, by nie być niewypłacalnymi.

Powyższe oznacza, że art. 21 ustawy – Prawo upadłościowe najprawdopodobniej zostanie znowelizowany. Termin na spełnienie ustawowego obowiązku przez dłużnika wydłuży on do 3 miesięcy, liczonych od dnia zakończenia stanu epidemii. Nie każdy będzie mógł jednak liczyć na ten przywilej. Nowa zasada ma dotyczyć jedynie tych przedsiębiorców, którzy borykają się z niewypłacalnością w związku z obecną sytuacją epidemiologiczną.

chevron-down
Copy link