Zdjęcie jako dowód w sprawie - czy zdjęcie może być jedynym dowodem?

17 października 2019
/

Ostatnio miałem możliwość uczestniczenia w spotkaniu z przedstawicielem warszawskiej Straży Miejskiej. Poruszane kwestie dotyczyły wykroczeń w ruchu drogowym, a przede wszystkim nielegalnego parkowania. Mój rozmówca stwierdził, że samo zdjęcie dokumentujące wykroczenie nie jest wystarczające do nałożenia mandatu czy skierowania wniosku o ukaranie do sądu. Czy to prawda? Czy zdjęcie nie może posłużyć jako dowód w sprawie?

Prawnik mówi: to zależy

Na to pytanie należy odpowiedzieć w typowy dla prawnika sposób - to zależy. Na pewno jednak nie można kategorycznie stwierdzić, że nigdy nie można wykorzystać zdjęcia jako dowodu i na podstawie samej fotografii nie ma możliwości pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności za zdarzenie. Stanowisko przedstawiciela służby mundurowej (oczywiście nieoficjalne, co stanowczo podkreślam) wydaje się być prawidłowe jedynie w części przypadków.

Zgodnie z art. 1 §1 Kodeksu wykroczeń, odpowiedzialność za wykroczenie ponosi tylko ten, kto popełnia czyn zabroniony przez ustawę. Z kolei zgodnie z §2, Nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu. Oznacza to, że do nałożenia mandatu za wykroczenie czy do skutecznego postawienia obwinionego przed sądem konieczne jest:

  • jednoznaczne zidentyfikowanie sprawcy,
  • ustalenie, że doszło do popełnienia czynu zabronionego ustawą,
  • wykazanie winy sprawcy.

Podobne zasady znajdziemy również na gruncie prawa karnego. Także do przypisania danej osobie odpowiedzialności za czyn niedozwolony na gruncie prawa cywilnego najczęściej konieczne jest wykazanie tych samych przesłanek. Czasem zbędne jest tylko udowodnienie winy (odpowiedzialność na zasadzie ryzyka). Czy w takim wypadku zdjęcie jako dowód wystarczy?

Hierarchia i moc dowodów - zdjęcie jako dowód

Powstaje więc pytanie - w jaki sposób powyższe można wykazać. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że w polskim systemie prawnym brak jest jakiejkolwiek hierarchii dowodów.  Przepisy co prawda wymieniają i opisują środki służące do wykazywania twierdzeń, jednakże bez różnicowania stopnia ich przydatności do rozstrzygnięcia sprawy. Tak naprawdę dowodem może być więc wszystko, co może odpowiedzieć na pytanie - kto jest sprawcą zdarzenia i czy można mu przypisać winę.

W żadnej ustawie nie jest również wskazane, że do skazania sprawcy czy przypisania odpowiedzialności na gruncie prawa cywilnego nie wystarczy wyłącznie jeden dowód. Bywają przypadki, że wyrok korzystny dla oskarżyciela może być wydany na podstawie zeznań jednego świadka czy analizy jednego dokumentu. Czasami jest zupełnie odwrotnie – nie sposób jednoznacznie udowodnić winy mimo zgłoszenia sądowi kilkudziesięciu świadków czy przedstawienia setek dokumentów. Wszystko zależy wyłącznie od siły zebranych dowodów i ich kompleksowości.

Nie ma więc formalnych przeszkód, aby móc pociągnąć do odpowiedzialności sprawcę wykroczenia (przykładowo w postaci nieprawidłowego parkowania) na podstawie samego zdjęcia. A już na pewno, aby przedstawić sprawę do rozstrzygnięcia niezależnemu sądowi. Oczywiście, powodzenie oskarżyciela zależy od tego, co z przekazanej sądowi fotografii da się wyczytać. Wróćmy więc do tematu spotkania ze strażnikiem miejskim. Aby uznać kierowcę za winnego popełnienia wykroczenia polegającego na nielegalnym parkowaniu, należy wykazać, że:

  • takie zdarzenie faktycznie miało miejsce - na zdjęciu, które służy jako materiał dowodowy, musi być widoczny zaparkowany samochód,
  • zachowanie było niezgodne z prawem - ze zdjęcia musi wynikać, że pojazd jest zaparkowany nieprawidłowo. Konieczne jest więc ujęcie w kadrze, przykładowo, znaku zakazu zatrzymywania, fragmentu ulicy czy tabliczki adresowej (aby mieć pewność, że jest to droga publiczna),
  • to obwiniony faktycznie zaparkował pojazd - w praktyce na zdjęciu, które wykorzystujemy jako dowód w sprawie, musi być widoczny kierowca, chyba że właściciel pojazdu w sądzie wskaże, kto go użytkował, na co raczej nie ma co liczyć (kary nie może otrzymać osoba, na którą zarejestrowany jest pojazd, lecz rzeczywisty sprawca).

Przeczytaj również:
Jak zaparkować zgodnie z prawem?

Zdjęcie jako dowód w sprawie - czy zdjęcie może być samodzielnym dowodem?

Nie może więc dziwić teza postawiona na spotkaniu przez funkcjonariusza. Na przeważającej części fotografii uwieczniającej nielegalne parkowanie widać jedynie sam samochód, bez kierowcy. W większości przypadków mundurowy będzie miał więc rację, że z samym zdjęciem nie może iść do sądu.

Nie powinno się jednak generalizować, mówiąc, że fotografia nie może być samodzielnym dowodem w sprawie. Osoba planująca wysłać zawiadomienie o wykroczeniu, nie powinna się zniechęcać tym, że zostanie wezwana do złożenia zeznań w charakterze świadka. Może tego uniknąć, jeśli tylko wykona taką fotografię, która pozwoli wydać wyrok przeciwko sprawcy. Polskie prawo takie sytuacje dopuszcza - zarówno w prawie karnym, cywilnym, jak i administracyjnym.

Zdjęcie jako dowód - kiedy można je wykorzystać?

Zdjęcie dowodem nie tylko przestępstw drogowych

Oczywiście dzięki zdjęciom skazać można nie tylko sprawcę przestępstwa czy wykroczenia drogowego. Chociaż nie da się ukryć, że w tego typu sytuacjach do ustalenia stanu faktycznego najczęściej wystarczy sama obserwacja chwili zdarzenia. Wymuszenie pierwszeństwa, nielegalne parkowanie, wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle – to koronne tego przykłady.

Przy niektórych przestępstwach zdjęcia natomiast w ogóle nie pomogą. Oceniając, czy doszło do oszustwa, najważniejsze są liczby i zamiary sprawcy. Tak samo będzie chociażby w przypadku niealimentacji czy składania fałszywych zeznań przed organami wymiaru sprawiedliwości. Przy szukaniu winnych za jeszcze inne przestępstwa zdjęcia z kolei mogą pomóc, ale nigdy nie będą stanowić samodzielnych dowodów. Może tutaj chodzić – przykładowo – o przestępstwo pobicia czy znęcania się. W toku takich spraw często przedstawiane są fotografie obrażeń ciała, które potwierdzają, że rzeczywiście doszło do jego uszkodzenia. Nie stanowią one natomiast dowodu wskazującego na konkretnego sprawcę.

Na zdjęcia nie można patrzeć bezkrytycznie

Nawet jeśli uznamy, że w danym przypadku zdjęcie może być samodzielnym albo pomocniczym dowodem w sprawie, nie można spoglądać na nie bezkrytycznie. Po pierwsze, technika i technologia obróbki fotografii jest tak zaawansowana, że pozwala dowolnie zmieniać parametry obrazu. Można łatwo skorygować kolory ubrań postaci, zmodyfikować ich sylwetki czy nawet przekształcić twarze. Dostępne nawet dla amatora jest też chociażby doklejenie rzeczy czy osoby do fotografii. Wystarczy skorzystać z popularnego programu Photoshop, nawet w jego darmowej wersji. Kiedy więc przeciwnik procesowy będzie miał wątpliwości co do autentyczności zdjęcia, powinien złożyć wniosek o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu techniki fotograficznej.

Po drugie, w niektórych przypadkach zdjęcia mogą zostać nieprawidłowo zinterpretowane. Jest wiele badań naukowych potwierdzających, że fotografie często zakrzywiają i fałszują rzeczywistość. Postacie na nich widoczne wydają się być innych rozmiarów niż w rzeczywistości. Wszystko zależy od kąta, pod którym uchwycimy kadr, czy nawet od oświetlenia. Jest to niezwykle istotny problem w przypadku przestępstw, przy ocenie których liczy się każdy detal.