Czy zdjęcie może być jedynym i skutecznym dowodem w sprawie?

18 lipca 2018
/

Ostatnio miałem możliwość uczestniczenia w spotkaniu z przedstawicielem warszawskiej Straży Miejskiej. Poruszane kwestie dotyczyły wykroczeń w ruchu drogowym, a przede wszystkim nielegalnego parkowania. Mój rozmówca stwierdził, że samo zdjęcie dokumentujące wykroczenie nie jest wystarczające do nałożenia mandatu czy skierowania wniosku o ukaranie do sądu. Czy to prawda?

Prawnik mówi: to zależy

Na to pytanie należy odpowiedzieć w typowy dla prawnika sposób - to zależy. Na pewno jednak nie można kategorycznie stwierdzić, że nigdy na podstawie samej fotografii nie ma możliwości pociągnięcia sprawcy do odpowiedzialności za zdarzenie. Stanowisko przedstawiciela służby mundurowej (oczywiście nieoficjalne, co stanowczo podkreślam) wydaje się być prawidłowe jedynie w części przypadków.

Zgodnie z art. 1 §1 Kodeksu wykroczeń, odpowiedzialność za wykroczenie ponosi tylko ten, kto popełnia czyn zabroniony przez ustawę. Z kolei zgodnie z §2, Nie popełnia wykroczenia sprawca czynu zabronionego, jeżeli nie można mu przypisać winy w czasie czynu. Oznacza to, że do nałożenia mandatu za wykroczenie czy do skutecznego postawienia obwinionego przed sądem konieczne jest:

  • jednoznaczne zidentyfikowanie sprawcy,
  • ustalenie, że doszło do popełnienia czynu zabronionego ustawą,
  • wykazanie winy sprawcy.

Podobne zasady znajdziemy również na gruncie prawa karnego. Także do przypisania danej osobie odpowiedzialności za czyn niedozwolony na gruncie prawa cywilnego najczęściej konieczne jest wykazanie tych samych przesłanek. Czasem zbędne jest tylko udowodnienie winy (odpowiedzialność na zasadzie ryzyka).

Hierarchia i moc dowodów

Powstaje więc pytanie - w jaki sposób powyższe można wykazać. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że w polskim systemie prawnym brak jest jakiejkolwiek hierarchii dowodów.  Przepisy co prawda wymieniają i opisują środki służące do wykazywania twierdzeń, jednakże bez różnicowania stopnia ich przydatności do rozstrzygnięcia sprawy. Tak naprawdę dowodem może być więc wszystko, co może odpowiedzieć na pytanie - kto jest sprawcą zdarzenia i czy można mu przypisać winę.

W żadnej ustawie nie jest również wskazane, że do skazania sprawcy czy przypisania odpowiedzialności na gruncie prawa cywilnego nie wystarczy wyłącznie jeden dowód. Bywają przypadki, że wyrok korzystny dla oskarżyciela może być wydany na podstawie zeznań jednego świadka czy analizy jednego dokumentu. Czasami jest zupełnie odwrotnie – nie sposób jednoznacznie udowodnić winy mimo zgłoszenia sądowi kilkudziesięciu świadków czy przedstawienia setek dokumentów. Wszystko zależy wyłącznie od siły zebranych dowodów i ich kompleksowości.

Nie ma więc formalnych przeszkód, aby móc pociągnąć do odpowiedzialności sprawcę wykroczenia (przykładowo w postaci nieprawidłowego parkowania) na podstawie samego zdjęcia. A już na pewno, aby przedstawić sprawę do rozstrzygnięcia niezależnemu sądowi. Oczywiście, powodzenie oskarżyciela zależy od tego, co z przekazanej sądowi fotografii da się wyczytać. Wróćmy więc do tematu spotkania ze strażnikiem miejskim. Aby uznać kierowcę za winnego popełnienia wykroczenia polegającego na nielegalnym parkowaniu, należy wykazać, że:

  • takie zdarzenie faktycznie miało miejsce - na zdjęciu musi być widoczny zaparkowany samochód,
  • zachowanie było niezgodne z prawem - ze zdjęcia musi wynikać, że pojazd jest zaparkowany nieprawidłowo. Konieczne jest więc ujęcie w kadrze, przykładowo, znaku zakazu zatrzymywania, fragmentu ulicy czy tabliczki adresowej (aby mieć pewność, że jest to droga publiczna),
  • to obwiniony faktycznie zaparkował pojazd - w praktyce na zdjęciu musi być widoczny kierowca, chyba że właściciel pojazdu w sądzie wskaże, kto go użytkował, na co raczej nie ma co liczyć (kary nie może otrzymać osoba, na którą zarejestrowany jest pojazd, lecz rzeczywisty sprawca).

Zdjęcie samodzielnym dowodem, ale nie zawsze

Nie może więc dziwić teza postawiona na spotkaniu przez funkcjonariusza. Na przeważającej części fotografii uwieczniającej nielegalne parkowanie widać jedynie sam samochód, bez kierowcy. W większości przypadków mundurowy będzie miał więc rację, że z samym zdjęciem nie może iść do sądu.

Nie powinno się jednak generalizować, mówiąc, że fotografia nie może być samodzielnym dowodem w sprawie. Osoba planująca wysłać zawiadomienie o wykroczeniu, nie powinna się zniechęcać tym, że zostanie wezwana do złożenia zeznań w charakterze świadka. Może tego uniknąć, jeśli tylko wykona taką fotografię, która pozwoli wydać wyrok przeciwko sprawcy. Polskie prawo takie sytuacje dopuszcza - zarówno w prawie karnym, cywilnym, jak i administracyjnym.