TOP 32 najdziwniejszych podatków na świecie

Podatki na świecie

Na świecie pewne są tylko dwie rzeczy: śmierć i podatki. Co do tej pierwszej nikt nie ma raczej wątpliwości. Natomiast niektóre podatki mogą budzić zaskoczenie, zdziwienie czy wręcz niedowierzanie. No bo jak inaczej zareagować na podatek od kurzu, powietrza, czy też… krowich gazów. Poniżej zestawienie tych najdziwniejszych podatków na całym świecie, zarówno historycznych, jak i obowiązujących do tej pory.

Historia zna wiele przypadków dziwnych, wręcz absurdalnych, podatków. Imperator Rzymu Wespazjan wprowadził podatek od publicznych toalet. Dlatego przypisuje mu się autorstwo sentencji „pecunia non olet” (pieniądze nie śmierdzą). Nie mniej dziwnym jest podatek od koloru oczu, obowiązujący w Baszkirii w XVII wieku.

Nietypowe podatki obowiązywały również w naszym kraju. Na początku lat 90. w Polsce obowiązywał tzw. podpiwek, czyli podatek od nadmiernego wzrostu wynagrodzeń. Miał on za zadanie ograniczyć inflację. Natomiast w PRL-u (choć ostatnio znowu jest o nim głośno) funkcjonowało bykowe, czyli podwyższona stawka podatku dla osób nieposiadających małżonka i dzieci. PRL to też podatek konsumpcyjny od spożycia w lokalach nocnych po godzinie 23. Znacznie wcześniej, bo w okresie Rzeczpospolitej szlacheckiej, funkcjonowało miedzy innymi czopowe (od wyrobu napojów alkoholowych), hiberna (od dóbr królewskich i kościelnych na utrzymanie wojska w czasie zimy) czy też kwarta (płacona od wartości poszczególnych dóbr na utrzymanie wojska).

 

Podatek od pokoju (Gwinea)

Gwinea to jeden z najbiedniejszych krajów świata. Aktualnie na jego terenie nie są prowadzone żadne działania wojenne. Zapewne dlatego gwinejskie władze uznały, że doskonałym pomysłem będzie pobieranie od swoich obywateli corocznego podatku od braku wojny. Danina wynosi 17 euro i mogłoby się wydawać, że nie jest to zbyt wygórowana stawka. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nawet taka z pozoru niska opłata jest dla tego biednego narodu bardzo odczuwalna. Dla porównania kilogram kawy w Gwinei kosztuje 0,5 euro.

Podobny podatek obowiązywał w Anglii od XI wieku. Dotyczył on rycerzy, którzy uiszczali dodatkową daninę do Skarbu Państwa z tytułu braku wojen. Obowiązywał on aż przez 300 lat.

Podatek od wygranych meczów (USA)

Chicago Bulls wygrało z LA Lakers. I od tego się zaczęło. Władze Kalifornii postanowiły nałożyć podatek na zwycięską drużynę. Ponieważ w ciągu 2 lat obowiązywania podatku skarbiec zasilił się o niebagatelną kwotę 102 milionów dolarów, władze poczuły się pewniej i postanowiły go rozciągnąć również na inne dyscypliny sportowe.

Najdziwniejsze podatki na świecie

Podatek od mediów społecznościowych (Uganda)

Każdy obywatel Ugandy musi się poważnie zastanowić, zanim założy konto na portalach społecznościowych. Podatek od mediów społecznościowych wynosi 200 szylingów ugandyjskich (20 gr) dziennie. Płaci go każdy korzystający z mediów społecznościowych, niezależnie od tego, czy woli scrollować Facebooka czy oglądać zdjęcia szafiarek na Instagramie. Na ten pomysł władze Ugandy wpadły w 2011 roku.

Podatek od poprawiania urody (Korea Południowa)

Operacje plastyczne w Korei Południowej są tak bardzo popularne, że władze tego kraju postanowiły obciążyć poprawianie urody dodatkowym podatkiem. Wynosi on aż 10% od ceny zabiegu. Koreanki zapłacą dodatkowo za powiększenie piersi, odsysanie tłuszczu, operację nosa, naciąganie twarzy czy też korekcję powiek. Szacuje się, że danina w ciągu najbliższych lat przyniesie do budżetu nawet kilka dodatkowych miliardów dolarów.

Podatek od grillowania (Belgia)

20 euro – tyle zapłaci mieszkaniec belgijskiej Walonii za każde odpalenie grilla. Podatek ten obowiązuje od kwietnia 2007 roku i ma na celu (a przynajmniej tak twierdzą belgijskie władze) walkę z globalnym ociepleniem. Pomysł poparli ekolodzy. Obliczyli oni, że podczas grillowania do atmosfery dostaje się od 50 do 100g gazów cieplarnianych. Ukrycie się z grillem jest praktycznie niemożliwe. Jeśli nie zdradzi nas dym, dojrzy nas czujne oko kamery termowizyjnej umieszczonej w helikopterze patrolującym okolicę. Właśnie w taki sposób władze kontrolują fanów karkówki i kiełbaski.

Przeczytaj również:
Grill na balkonie w bloku – czy jest to legalne?

Podatek dla czarownic (Rumunia)

Od 2011 roku czarownica widnieje na oficjalnej liście zawodów w Rumunii. A skoro tak, to oczywistym jest, że muszą również odprowadzać podatki od świadczonych przez siebie usług. Co jednak ciekawe, w przeciwieństwie do wróżbitów czy astrologów czarownice nie muszą posiadać kasy fiskalnej.

Podatek od gipsu (Austria)

Austria kojarzy się przede wszystkim z bogatą infrastrukturą przeznaczoną dla fanów sportów zimowych. Kraj ten co roku odwiedzają miliony narciarzy i snowboardzistów. Nawet 150 tys. z nich ląduje w austriackich szpitalach ze złamaniami i innymi urazami. Koszt leczenia pokrywany jest z ubezpieczenia.  Mimo to Austriacy postanowili nałożyć na turystów dodatkowy podatek od gipsu. Wliczany jest on w cenę usług narciarskich, najczęściej w skipassy. Dochód z tego podatku w całości przeznaczany jest na austriacką służbę zdrowia.

Podatek od krowich gazów (Estonia)

Pierwotnie pomysł na opodatkowanie krowich gazów pojawił się w 2003 roku w Nowej Zelandii. Jednakże z uwagi na ilość protestów szybko się z niego wycofano.

Nie przeszkodziło to jednak władzom Estonii wprowadzić podobnej regulacji na swoim terenie. Podatek od bydła zanieczyszczającego atmosferę obowiązuje w Estonii od 2008 roku. Co ciekawe, podatkiem tym obciążono jedynie hodowców krów. Zatem rolnicy hodujący metanogenne świnie czy konie mogą spać spokojnie.

Podatek od słońca (Hiszpania)

Hiszpańskie Baleary co roku odwiedza około 10 mln turystów lubiących wylegiwać się na słonecznych plażach. Zostawiają oni po sobie tony śmieci i niszczą turystyczną infrastrukturę. Dlatego na początku XXI wieku wprowadzono podatek obejmujący swoim zasięgiem wszystkie wyspy archipelagu, w tym również najpopularniejsze: Majorkę, Minorkę i Ibizę. Podatek od słońca wynosi 1 euro za dzień. Dochody z daniny przeznacza się na sprzątanie plaż, utrzymanie ekologicznej równowagi na wyspach i poprawę infrastruktury.

Podatek od słońca

Podatek od pałeczek do jedzenia (Chiny)

Około 3 tys. lat liczy sobie tradycja jedzenia pałeczkami w Chinach. Ponieważ corocznie w Państwie Środka zużywa się ich nawet 45 mld, a do ich produkcji ścina się 25 mln drzew, w 2006 roku wprowadzono na nie osobny podatek. Ma on na celu zachęcenie Chińczyków do zastąpienia drewnianych pałeczek ich plastikowym odpowiednikiem wielokrotnego użytku. Podatek wynosi 5% od ceny sprzedaży, ale raczej nie pełni swojej funkcji. Chińczycy nadal wolą korzystać z tradycyjnej, drewnianej wersji.

Podatek od cienia (Włochy)

Od 1993 roku w Wenecji obowiązuje podatek od cienia. Tak, władze tego włoskiego miasta postanowiły nałożyć podatek na restauratorów, sklepikarzy i właścicieli kawiarni za to, że ich punkty usługowe zasłaniają słońce. Doszło do masowego demontażu markiz, rolet, parasoli, namiotów i innych zawieszek zostawiających cień na weneckich chodnikach. Pozostali przedsiębiorcy grzecznie dokładają się do budżetu miasta do dziś. I nie ma znaczenia, czy pada deszcz, czy świeci słońce.

Podatek od tatuaży i piercingu (USA)

Od 2005 roku w amerykańskim stanie Arkansas obowiązuje podatek od usług świadczonych przez studia tatuażu i piercingu. To element kampanii przeciwko nieprofesjonalnemu ozdabianiu ciała przez pseudofachowców. Środki z podatków służą do informowania o ryzyku zakażenia wirusem HIV oraz zapaleniem płuc.

Podatek od związków nieformalnych (Chiny)

Konkubinaty powoli znikają ze świadomości społeczeństwa jako patologiczne związki, w których króluje przemoc, alkohol i zaniedbane dzieci. Liczba związków nieformalnych rośnie na całym świecie. W Szwecji oraz Francji już nawet 60% par żyje bez ślubu. Władze Chin postanowiły to wykorzystać i w 1996 roku wprowadziły podatek od związków nieformalnych. Wynosi on 1000 juanów rocznie, czyli około 120 euro. Jego głównym celem jest utrzymanie tradycyjnych wartości rodzinnych w państwie.

Podatek od nielegalnych używek (USA)

Władze stanu Tennessee przeszły same siebie i postanowiły opodatkować nielegalne w tym rejonie USA używki. Od 2005 roku zapłacimy tam podatek od środków psychoaktywnych, takich jak marihuana, kokaina czy ecstasy. Na szczęście dilerzy mogą go opłacać anonimowo. Co więcej, w przypadku złapania na sprzedaży narkotyków potwierdzenie opłacenia podatku może im zapewnić przychylność sądu.

Na podobny pomysł wpadli w stanie Utah. Tam wprowadzono podatek od marihuany w wysokości 50 dolarów za każdą uncję. Niestety nie zadbano tam o anonimowość dilerów. Dlatego podatku nie płaci nikt ze strachu przed aresztowaniem.

Podatek od kiełbaski (Niemcy)

W niemieckich barach szybkiej obsługi, tzw. Imbissach, zapłacimy podatek za spożycie kiełbaski Curry-Wurst. Co dziwne jednak, do 2012 roku wysokość podatku zależała od… pozycji przyjętej podczas konsumpcji. Jeśli spożywaliśmy kiełbaskę na stojąco, podatek wynosił 7%. Natomiast zjedzenie kiełbaski w bardziej komfortowych warunkach, na siedząco przy barowym stoliku, wiązało się z podatkiem w wysokości 19%. Ostatecznie stawka ta wynosi 7%, niezależnie od tego, czy konsumujący stoi, siedzi, czy nawet leży.

Przeczytaj również:
Absurdalne prawo – najdziwniejsze przepisy prawne świata

Podatek od niezdrowej żywności (Węgry, USA)

„Podatek chipsowy” wprowadzono na Węgrzech 1 września 2011 roku. Ma on na celu ograniczenie spożycia słodyczy, napojów energetycznych oraz słonych przekąsek. Podatek wynosi od 5 do 200 forintów. Dotyczy przede wszystkim słodzonych napojów, energetyków, chipsów, słonych i słodkich przekąsek oraz paczkowanej żywności.

Podobny podatek próbowały wprowadzić władze Chicago. Niestety ustawa została tak napisana, że właściwie nikt nie wie, co mieści się w definicji słodyczy i od czego podatek powinien być naliczany. Bowiem zgodnie z tym aktem prawnym słodyczami nie są np. produkty, które mają w sobie mąkę ani takie, które należy schłodzić przed spożyciem. Efekt jest taki, że np. część batoników jest obciążona podatkiem, a część nie.

Podatek od basenów (Grecja)

800 euro rocznie podatku płaci każdy Grek posiadający przydomowy basen. I raczej tego nie uniknie, bowiem grecki fiskus przeprowadza kontrole, korzystając ze zdjęć satelitarnych i lotniczych. Ale oczywiście wszyscy próbują uniknąć konieczności płacenia basenowej daniny. Bowiem od momentu wprowadzenia tego podatku w Grecji wzrosła sprzedaż zielonych brezentów. Grecy przykrywają nimi swoje baseny, co z lotu ptaka przypomina trawnik.

Podatek od powietrza (Niemcy, Polska)

Polski podatek klimatyczny to nic innego jak podatek od powietrza. Górskiego, morskiego, mazurskiego – nie ma to większego znaczenia. Obowiązuje on w miejscowościach wypoczynkowych i doliczany jest do każdej nocy spędzonej w hotelu czy pensjonacie.

Podatek od powietrza obowiązuje również w Monachium, ale nie ma nic wspólnego z wypoczynkiem. Danina ma na celu dbanie o przestrzeń publiczną. Podatek w wysokości 25-100 euro tygodniowo musi zapłacić każdy, czyje reklamy, kontenery lub bramy wykraczają poza dozwolone miejsca. Naruszają one bowiem tym sposobem miejską przestrzeń. Opłata ta stała się skutecznym sposobem walki z agresywnymi billboardami.

Podatek od wiary (Niemcy)

Podatek wyznaniowy w Niemczech jest różny w różnych niemieckich landach, ale z reguły wynosi 8-9% podatku dochodowego. Uiszczają go wierni bezpośrednio do kościoła. Jeśli uchylają się od tego obowiązku, tracą prawo do przyjmowania sakramentów. Kościół jest tu nie tylko płatnikiem, ale również organem egzekucyjnym. Może ścigać zadłużonych wiernych i żądać zapłaty.

Podatek od rozwoju umiejętności – SDL (Republika Południowej Afryki)

Podatek od rozwoju umiejętności, czyli SDL, obowiązuje w Republice Południowej Afryki. Opłaca go każdy pracodawca zatrudniający pracowników. Jego wysokość wynosi 1% wszystkich wynagrodzeń dla pracowników. Przeznacza się go na podnoszenie kwalifikacji przede wszystkim czarnoskórych mieszkańców RPA. Opłaca się go co miesiąc razem z podatkiem dochodowym.

Podatek od seksu (Niemcy)

Panie uprawiające najstarszy zawód świata muszą uiszczać podatki w kilku niemieckich miejscowościach, między innymi w Bonn i w Kolonii.

Władze Bonn poszły prostytutkom wyjątkowo na rękę. Ustawiły bowiem na ulicach miasta specjalne automaty, w których można uiścić podatek od usług seksualnych.

Podatek od działalności seksualnej zaczął obowiązywać w Kolonii w 2004 roku. Trzeba jednak pamiętać o tym, że w tym niemieckim mieście usługi seksualne są szczególnie uregulowane. Prostytutka może być zatrudniona na podstawie umowy o pracę, jak również świadczyć usługi w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej. Jeśli pracuje na pełny etat, musi uiścić podatek w wysokości 150 euro miesięcznie. W przypadku pracy na pół etatu danina wynosi 6 euro za każdy dzień pracy.

podatek od seksu

Przeczytaj również:
Seks w miejscu publicznym – czy jest karalny?

Podatek od cegły (Anglia)

Ten przedziwny podatek obowiązywał w XVIII wieku. Wprowadzono go w celu sfinansowania wojen. Ponieważ podatek naliczano od każdej sztuki cegły, producenci obchodzili go w prosty sposób. Po prostu zaczęli wytwarzać większe cegły. Jednakże ich użyteczność budowlana była znacznie mniejsza od standardowych cegieł, ponadto państwo poradziło sobie ze sprytnymi producentami, wprowadzając maksymalny rozmiar cegły. Ostatecznie podatek zlikwidowano w połowie XIX wieku, co doprowadziło do boomu budowlanego, podczas którego jak grzyby po deszczu wyrastały charakterystyczne, ceglane, wiktoriańskie domy.

Podatek od okna (Anglia i Walia)

Pozostając w temacie budowlanym, ciekawy sposób na naliczenie podatku od nieruchomości obowiązywał kilkaset lat temu w Anglii i Walii. Wysokość podatku naliczano w zależności od liczby otworów okiennych. Co oczywiście skutkowało budowaniem ciemnych domów z małą liczbą okien z cienkimi szybami – wysokość podatku zależała bowiem od ilości zużytego szkła. Ponieważ danina nie obowiązywała na terenie Irlandii, sprytni szklarze przenieśli tam swoje zakłady. Zlikwidowanie podatku nałożyło się w czasie z postawieniem słynnego Crystal Palace – londyńskiego centrum wystawowego wybudowanego praktycznie w całości ze szkła.

Podatek od kapeluszy (Anglia)

Anglicy naprawdę są dziwni. Oprócz podatku od okien i cegieł wymyślili również… podatek od kapeluszy. Obowiązywał on między 1784 a 1811 rokiem. Brytyjski rząd uważał, że im bogatszy obywatel, tym więcej kapeluszy posiada. Dlatego opodatkowana była każda sztuka tego nakrycia głowy. Mało tego, po wewnętrznej stronie kapelusza umieszczano plakietkę potwierdzającą uiszczenie należnej daniny. Obywatel mógł być więc w każdym momencie skontrolowany, czy nosi kapelusz legalnie.

Podatek od tapety (Anglia)

Nadal pozostajemy w Anglii i przy tematyce budowlanej. Podatek od tapet okazał się totalnym niewypałem. Spadła bowiem sprzedaż tej ściennej dekoracji, a wzrosła sprzedaż zwykłego papieru, który następnie był odpowiednio przyozdabiany. Władze angielskie wycofały się z tego pomysłu w 1836 roku, po 120 latach obowiązywania tego dziwnego podatku.

Podatek od nagrobków (Niemcy)

Podatek od nagrobków, nazywany Grabschmucksteuer, wprowadzono w niemieckim mieście Essen. Nie dotyczy on jednak rodzin opłakujących swoich zmarłych bliskich, a sprzedawców wieńców i kwiatów. Danina wynosi 3,80 euro za każdy metr kwadratowy, na jakim odbywa się sprzedaż wieńców, wiązanek i zniczy.

Podatek od tańca brzucha (Egipt)

Belly dance jest w Egipcie wszechobecny. Bez niego nie obejdzie się żadna kolacja w hotelowej restauracji, żadne wesele czy też przyjęcie zaręczynowe. Dlatego egipscy urzędnicy opodatkowali tancerki tańca brzucha. Jak łatwo się domyśleć, wpływy do budżetu z tej daniny są znaczne.

Podatek od kurzu (Armenia)

Każdy szczęśliwy posiadacz mieszkania w Armenii musi opłacać podatek od… kurzu. Nawet ten najbardziej pedantyczny. To pomysł ministerstwa gospodarki. Im większe mieszkanie, tym wyższy podatek. Danina wynosi bowiem 2 dramy (1 grosz) za każdy metr kwadratowy lokalu.

Podatek od moczu (Rzym)

Wbrew pozorom nie chodzi tu o podatek od kanalizacji. Podatek od moczu był pomysłem rzymskiego cesarza Wespazjana. Płaciły go osoby… kupujące mocz! Używano go bowiem do czyszczenia i wybielania tóg.

Podatek od brody (Anglia, Rosja)

Podatek dla brodaczy obowiązywał między innymi w XVI-wiecznej Anglii za czasów króla Henryka VII (który notabene również posiadał brodę). Wysokość podatku nie zależała od długości zarostu, a jedynie od statusu majątkowego właściciela brody. Podatek nie miał żadnego głębszego celu, miał jedynie załatać dziurę w budżecie.

Rosyjski podatek od brody miał głębsze przesłanie. Car Rosji Piotr I uważał bowiem, że noszenie bród jest oznaką uwstecznienia zwyczajów rosyjskich mężczyzn w porównaniu do bardziej cywilizowanego Zachodu. Podatek miał więc być sposobem na przymuszenie Rosjan do zgolenia bród. Danina obowiązywała w Rosji od 1705 roku.

Przeczytaj również:
Najgorsze więzienia na świecie. Nie chciałbyś tam trafić!

Podatek od świec (Anglia)

I znowu jesteśmy w Anglii. Od 1789 do 1831 roku w Anglii trzeba było mieć specjalną licencję, by móc produkować i sprzedawać świece. Była ona oczywiście płatna. W połączeniu z podatkiem od okien musiało to wprowadzać do angielskich mieszkań prawdziwie grobową atmosferę. Po wycofaniu się z tego pomysłu sprzedaż świec oczywiście drastycznie wzrosła, co jest raczej łatwe do przewidzenia.

Last but not least – podatek od… podatku (Polska)

I na sam koniec wisienka na torcie. Polska. Podatek od podatku. Bo jak inaczej nazwać to, że w naszym kraju wyroby akcyzowe (czyli papierosy, alkohol, paliwo, prąd) najpierw są obciążane akcyzą (czyli de facto podatkiem), a następnie są jeszcze dodatkowo obciążane podatkiem VAT? W wielu przypadkach kończy się to tym, że z uwagi na niski koszt wyprodukowania danego wyrobu podatek odprowadza się w znacznym stopniu właśnie od akcyzy.