Czy pisanie za kogoś prac na uczelnię jest legalne?

5 listopada 2019
/

W dobie internetu znalezienie ogłoszeń dotyczących pisania prac naukowych różnego rodzaju nie stanowi problemu. Dotyczy to zarówno prac licencjackich, magisterskich, w języku polskim czy angielskim. Innymi słowy, gdy zajdzie taka potrzeba, znajdzie się także chętny, który podejmie się  napisania takiej pracy za odpowiednią sumę. Co na to polskie prawo? Co grozi obu stronom takiej „wymiany”?

Prawo autorskie

Wszelka twórcza działalność ludzka podlega ochronie prawa autorskiego. Zostało ono uregulowane ustawą o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej jako „upa”). Zgodnie z art. 1 upa, przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory: wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe). Prawa autorskie dzielą się na dwie grupy. Wyróżniamy prawa autorskie osobiste i prawa autorskie majątkowe. W kontekście zlecania pisania prac szczególne znaczenie mają te pierwsze. Ustawa wprost wskazuje bowiem, że nie można w żaden sposób zrzec się autorstwa własnego utworu. Nie można również przenieść go na inną osobę.

Brak danych twórcy jest problemem

Działaniem niezgodnym z przepisami prawa autorskiego jest brak danych twórcy dzieła pod pracą na skutek jej sprzedaży. Nawet jeśli twórca wyrazi zgodę na nieoznaczanie jego autorstwa, to w świetle przepisów prawa autorskiego zgoda ta może zostać uznana za nieskuteczną. Dopuszczalna jest umowa o wykonanie dzieła czy o przeniesienie praw autorskich. Jednak, co do zasady, umowa o zrzeczenie się autorstwa do utworu powinna zostać uznana za nieważną. Zgodnie z art. 115 upa, kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.

Przeczytaj również:
Przywłaszczenie autorstwa – konsekwencje

Autorem jest się na zawsze

Zgodnie z art. 16 uop, jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, autorskie prawa osobiste chronią nieograniczoną w czasie i niepodlegającą zrzeczeniu się lub zbyciu więź twórcy z utworem, a w szczególności prawo do:

  1. autorstwa utworu;
  2. oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem albo do udostępniania go anonimowo;
  3. nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania;
  4. decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu publiczności;
  5. nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.

Innymi słowy: autor, który napisał daną pracę, zawsze pozostaje jej autorem. Tym samym niezgodne z prawem jest podpisywanie się pod nią przez inną osobę. Nawet jeżeli autor wyraża na to zgodę. Jak wspomniano już też wcześniej, nic nie zmienia również również zawarcie umowy, w której strony by postanowiły, że twórca dzieła przenosi jego autorstwo na zleceniodawcę. Taki zapis jest bowiem sprzeczny z prawem i nie podlegałby wykonaniu.

Podpisanie fałszywego oświadczenia dotyczącego autorstwa

Z całą pewnością karalne jest natomiast podpisanie oświadczenia, które potwierdza bycie autorem składanej pracy, przez osobę, która w rzeczywistości nim nie jest. Stanowi to zaświadczanie nieprawdy i jako takie podlega karze od 3 miesięcy do 5 lat więzienia (art. 271 ustawy Kodeks karny). Zgodnie z tym przepisem, kto wyłudza poświadczenie nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego lub innej osoby upoważnionej do wystawienia dokumentu (taką osobą jest podmiot uprawniony do wystawienia oceny na dyplomie!), podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Zgodnie z art. 273 kk, kto używa dokumentu określonego w art. 271 kk (poświadczenie nieprawdy) lub art. 272 kk (podstępne wyłudzenie poświadczenia nieprawdy w dokumencie), podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Warto o tym pamiętać. Szczególnie dlatego, że uczelnie wymagają, aby przy składaniu prac student złożył stosowne oświadczenie co do jej autorstwa. Tym samym podpisanie takiego oświadczenia w sytuacji, gdy dana osoba nie jest autorem pracy, stanowi wprowadzenie w błąd uczelni w celu uzyskania dyplomu jej ukończenia.

Przeczytaj również:
Co grozi za fałszowanie dokumentu i używanie go jako autentyczny?

Konsekwencje dyscyplinarne

Ponadto w grę mogą wchodzić także konsekwencje dyscyplinarne. Za naruszenie przepisów obowiązujących na danej uczelni oraz za czyny uchybiające godności studenta, student ponosi odpowiedzialność dyscyplinarną przed komisją dyscyplinarną albo przed sądem koleżeńskim samorządu studenckiego. Karami dyscyplinarnymi mogą być:

  • upomnienie;
  • nagana;
  • nagana z ostrzeżeniem;
  • zawieszenie w określonych prawach studenta na okres do jednego roku;
  • wydalenie z uczelni.

Co więcej, prezentowanie cudzej pracy jako swojej może także skutkować unieważnieniem nabytych przez daną osobę tytułów zawodowych. Uczelnia nie jest w tym zakresie ograniczona żadnymi terminami, w których może dokonać sprawdzenia pracy magisterskiej bądź licencjackiej. Może do tego zatem dojść np. nawet po upływie 10 lat. W przypadku bowiem gdy osoba ubiegająca się o stopień doktora przypisała sobie autorstwo istotnego fragmentu lub innych elementów cudzego utworu lub ustalenia naukowego, podmiot doktoryzujący stwierdza nieważność decyzji o nadaniu stopnia (art. 195 ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce) lub dyplomu (art. 77 ust. 5 tejże ustawy).

Odpowiedzialność osób piszących prace

Co do zasady, w polskim prawie nie ma żadnych podstaw ku temu, aby pociągnąć do bezpośredniej odpowiedzialności osoby piszące prace dla innych. Jedyną możliwością jest  zastosowanie konstrukcji pomocnictwa. Zgodnie z art. 18 § 3 kk, odpowiada za pomocnictwo ten, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie. W szczególności dostarczając narzędzie, środek przewozu, udzielając rady lub informacji. Odpowiada za pomocnictwo także ten, kto wbrew prawnemu, szczególnemu obowiązkowi niedopuszczenia do popełnienia czynu zabronionego swoim zaniechaniem ułatwia innej osobie jego popełnienie. W analizowanej sytuacji polegałoby to na uznaniu, iż autor pracy pomagał osobie zlecającej jej napisanie we wprowadzeniu uczelni w błąd. Skutkowało to wydaniem osobie przedstawiającej cudzą pracę dyplomu ukończenia studiów (tj. popełnienia czynu z art. 272 i 273  kk). W takim przypadku organ ścigania musiałby jednak udowodnić, że piszący wiedział o zamiarach sprawcy i zdawał sobie sprawę do czego konkretnie posłuży pisana przez niego praca.

Kupowanie pracy

W praktyce okazuje się, że sprawy takie przede wszystkim ciężko jest udowodnić. Aby rozpocząć cały proceder, piszący lub zamawiający musiałby sam złożyć skargę, lub też osoba, która zleca pisanie pracy musiałaby być podstawiona i uciec się do prowokacji.

Co istotne, samo pisanie czy sprzedaż takiego dzieła nie są nielegalne. Tym bardziej w sytuacji, gdy ktoś oferuje wyłącznie pomoc w tworzeniu pracy, przygotowanie odpowiednich notatek albo też stworzenie pełnego dzieła jedynie do wglądu i w celach oparcia się na nim.