Nieudzielenie pomocy to przestępstwo

Ostatnio w sieci pojawiło się zdjęcie, na którym widać samochody bezrefleksyjnie mijające leżącego na jezdni człowieka. Oczywiście pod fotografią można było znaleźć lawinę komentarzy. A w nich z jednej strony dobitnie wytykano ludziom tzw. znieczulicę. Z drugiej zaś wyrażano zrozumienie dla kierowców, gdyż cała sytuacja mogła być przecież zorganizowaną akcją złodziei samochodów czy innych przestępców.

Abstrahując od tego jak było naprawdę, dobrze na kanwie tego przypadku przypomnieć sobie zobowiązujące do udzielenia pomocy przepisy prawa.

Za znieczulicę grozi więzienie

Już samo umiejscowienie w przestrzeni prawnej nakazu ratowania innych pokazuje, że jest to sprawa niezwykle poważna. Nieudzielenie pomocy jest bowiem przestępstwem, opisanym w art. 162 Kodeksu karnego.  Przepis ten – w paragrafie pierwszym – stanowi, że Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Jeśli więc w ręce policji dostanie się nagranie, na którym widać, że w żaden sposób nie reagujemy na toczący się obok nas dramat innego człowieka, może to skończyć się dla nas nawet pobytem w więzieniu. Oczywiście to głównie teoria, gdyż w praktyce takich przypadków nie jest zbyt wiele, jednakże warto być ostrożnym i podjąć wszelkie możliwe działania pomocowe. Nie można się przy tym obawiać, że nadgorliwy funkcjonariusz organów ścigania uzna naszą reakcję za niewystarczającą i obejmie nasz czyn ściganiem. Niestety jest to częste tłumaczenie kierowców, którzy wskazują, że lepiej się po cichu oddalić niż wychylać na miejscu zdarzenia, „bo nic dobrego z tego nie wyniknie”.

Wystarczy sprawdzić stan poszkodowanych i zadzwonić po pomoc

Ustawodawca tymczasem nie wymaga od nas heroizmu i nie nakłada obowiązku udzielenia profesjonalnej pomocy medycznej. Z utrwalonego orzecznictwa sądowego wynika bowiem, że  Charakter koniecznej do wykonania obowiązku pomocy wyznacza konkretna sytuacja. Standard tej pomocy jest wyznaczony konkretnym położeniem, w jakim znalazł się człowiek wymagający pomocy, stanem wiedzy osoby zobowiązanej oraz środkami jakimi dysponuje zobowiązany do udzielenia pomocy (tak m.in. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z 27.03.2013r., II AKa 271/13). Podaje się również, że obowiązek ratowania drugiego człowieka kończy się w momencie przejęcia akcji ratowniczej przez profesjonalistów.

Jeśli świadek wypadku nie jest lekarzem, nie ma doświadczenia w podobnych sytuacjach, a ponadto zestresował się dynamiką i rozmiarem zdarzenia, zadośćuczyni obowiązkowi udzielenia pomocy już po dokonaniu zabezpieczenia zagrożonego obszaru, spytaniu się poszkodowanego o jego stan oraz wezwaniu ratowników medycznych. Ważne więc, aby zatrzymać się i zorientować w sytuacji, wykazać jakąś rzeczywistą aktywność i wolę niesienia pomocy.

Przestępstwo umyślne z zamiarem ewentualnym

Co jeszcze istotne, nieskuteczne byłoby tłumaczenie niesubordynowanego świadka wypadku o braku wiedzy co do istnienia bezpośredniego niebezpieczeństwa utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poszkodowanego. Z orzecznictwa wyraźnie bowiem wynika, że Dla popełnienia czynu z art. 162 § 1 k.k. wystarczy zamiar ewentualny, to jest wystarczające będzie, jeśli sprawca godzi się na nieudzielenie pomocy, mając świadomość okoliczności modalnych czynu. Ustawa nie wymaga, aby sprawca „wiedział”, że inny człowiek znajduje się w stanie zagrożenia, o jakim mowa w art. 162 § 1 k.k., wystarczające jest bowiem, aby sprawca był świadom takiej możliwości (wyr. Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 30.11.2006, II AKa 299/06).

Tak mogłoby być we wskazanym na wstępie przykładzie. W tamtej sytuacji osoba leżała na środku jezdni, brak było śladów jakichkolwiek obrażeń czy rozbitych pojazdów. Z całą pewnością, widok pieszego leżącego w gęstym ruchu drogowym winien jednak w każdym człowieku wzbudzić refleksję co do możliwości istnienia zagrożenia życia. A co za tym idzie udzielenie pomocy jest w takim przypadku konieczne.

Oczywiście, do takiego poszkodowanego należy podchodzić ostrożnie. Zwracając uwagę, że ustawodawca nie wymaga od nas podjęcia czynności ratowniczych, jeśli nie jesteśmy przekonani co do tego, czy sami nie narazimy się na niebezpieczeństwo lub nie sprowadzimy go na inną osobę. Jeśli jednak nie ma wyraźnych sygnałów, że tak może się wydarzyć, pomoc musi zostać przez nas udzielona.

Pomagaj. Nie tylko na drodze.

Jeśli więc jesteśmy świadkami wypadku, bądźmy aktywni nie tylko ze względów moralnych, lecz również prawnych. Podejmijmy akcję ratowniczą, gdyż może to uchronić poszkodowanego przed dalszymi skutkami zdarzenia, a nas – od odpowiedzialności karnej za zaniechanie. Oczywiście, obowiązek wskazany w art. 162 Kodeksu karnego nie dotyczy jedynie sytuacji drogowych. Dotyczy wszystkich, których osoba poszkodowana narażona jest na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.