SA: Jazda z pijanym kierowcą a przyczynienie się do powstania szkody

26 listopada 2018
/

W artykule pt. „Konsekwencje jazdy z pijanym kierowcą” była mowa o stosowaniu przez sądy instytucji przyczynienia się poszkodowanego i obniżaniu odszkodowań dla pasażerów sprawcy wypadku, jeśli ten ostatni wsiadł za kółko na podwójnym gazie. W praktyce orzeczniczej uznaje się, że trzeba obciążyć konsekwencjami tego, kto decyduje się jechać z osobą zagrażającą bezpieczeństwu w ruchu drogowym. Nie zawsze jednak ta swoista sankcja jest słuszna. Czasem decyzja podmiotu zobowiązanego do naprawienia szkody o obniżeniu odszkodowania może wydawać się wręcz absurdalna.

Jazda z pijanym kierowcą a obniżenie odszkodowania

Sytuacja była typowa. Dwie osoby podróżowały samochodem osobowym. Pasażer był trzeźwy, a kierowca pijany. Z jego winy doszło do wypadku. Był on na tyle poważny, że spowodował istotne uszkodzenie ciała pasażera. Ten domagał się od ubezpieczyciela sprawcy niemal  400 000 zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę oraz odszkodowania. Zakład ubezpieczeń nie przychylił się do roszczeń poszkodowanego i wydał decyzję dla niego niekorzystną. Uznano bowiem, że stopień przyczynienia się pasażera do powstania szkody wyniósł 90% (szerzej o tej instytucji można przeczytać tutaj). Przyznano więc jedynie symboliczne odszkodowanie.

Sąd Apelacyjny dostrzegł pewien istotny szczegół

Na pierwszy rzut oka takie rozstrzygnięcie wydaje się zasadne. Być może procent przyczynienia się powinien być trochę niższy. W sprawie pojawia się jednak dość istotny szczegół. Poszkodowanym - i w praktyce uznanym za współwinnego - pasażerem pojazdu była dwuletnia córka kierowcy. Trudno uznać, aby świadomie i samodzielnie zdecydowała się ona na jazdę z osobą pijaną. Nie może więc dziwić, że decyzja ubezpieczyciela została zaskarżona do Sądu Okręgowego w Kielcach. Ten oczywiście uwzględnił żądania poszkodowanej i przyznał jej pełne odszkodowanie. Apelacja od wyroku w niczym nie pomogła obowiązanemu. Sąd Apelacyjny w Krakowie utrzymał bowiem w mocy zaskarżone orzeczenie.

Takie rozstrzygnięcie jest nad wyraz słuszne. Nie wymaga ono głębszego umotywowania. Sąd Apelacyjny pokusił się jednak o dość obszerne wyjaśnienie, do czego jest zobowiązany jako profesjonalista i bezstronny arbiter. W uzasadnieniu zwrócono uwagę przede wszystkim na to, że naganne zachowanie opiekuna prawnego nie powinno w żaden sposób obciążać małoletniego i sprowadzać na niego negatywnych konsekwencji ekonomicznych. Trudno bowiem, aby odpowiadał on za działania swojego rodzica. A ten, będąc pod wpływem alkoholu, zabrał dziecko w podroż i w dodatku nie zapiął go w foteliku.

Ponadto zaznaczono, że Aby uwzględnić przyczynienie się do powstania szkody, konieczne jest, by poszkodowany mógł choć w ograniczonym zakresie mieć świadomości nagannego zachowania lub grożącego niebezpieczeństwa. Teza ta będzie miała zastosowanie nie tylko w sprawach osób małoletnich, ale również ubezwłasnowolnionych czy z niepełnosprawnością intelektualną.

Ubezpieczyciele nie są chętni do wypłaty odszkodowań

Sprawa ta pokazuje nie tylko dość oczywistą prawdę o zasadach stosowania instytucji przyczynienia się poszkodowanego, ale również uwypukla sposób działania ubezpieczycieli. Decyzja odmowna w tym przypadku chyba ostatecznie potwierdza tezę, że podmioty te za wszelką cenę szukają powodów do odmowy uznania roszczeń. Nawet do tego stopnia, że sięgają po argumenty, które już na pierwszy rzut oka są absurdalne.

Wyrok SA w Krakowie z 6.07.2018, I ACa 1575/17. Orzeczenie jest prawomocne.