Fundacja rodzinna: budowanie dziedzictwa na przyszłość – zgłęb temat w naszych artykułach!

Przejdź do artykułu

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – wywiad

Spis treści
rozwiń spis treści

Dominik Panek – dziennikarz, który poświęcił wiele lat swojego życia by odkryć przed społeczeństwem tajniki największej w Polsce afery korupcyjnej. Kilka miesięcy temu mieliśmy przyjemność gościć go w naszej redakcji. Podczas długiej rozmowy opowiedział nam jak rozwijała się korupcja w polskim futbolu oraz kiedy zaczęła się jego historia w walce z tym procederem. Teraz spotkaliśmy się ponownie, by poznać „początek końca” tej historii.

W dniu 16 grudnia 2019 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu ogłosił wyrok ws. zorganizowanej grupy przestępczej, która działała w latach 2003 – 2005. Jej polem działania były kluby piłkarskie, przy których dopuszczali się wielu „przekrętów”. Szefem wspomnianej organizacji był Ryszard F. pseudonim Fryzjer. Mężczyznę skazano na 4,5 roku więzienia (bez zawieszenia), 10-letni zakaz działania w profesjonalnym futbolu, a także zobowiązano go do zwrotu 25 tys. zł, które przyjął w przeszłości jako korzyść majątkową.

Panie Dominiku, jest Pan człowiekiem który zdecydował się poświęcić swój czas, by stać się „jednoosobowym piłkarskim IPN-em”. Dnia 25 maja 2008 roku założył Pan blog pt. „Piłkarska Mafia”. Jak możemy wyczytać z jego opisu, jest to „najlepsze źródło informacji o korupcji w polskim futbolu”. Za kilka miesięcy minie 12 lat, od kiedy stał się Pan najczęstszym postronnym gościem we wrocławskich sądach. Tam właśnie odbywały się rozprawy dotyczące największej w Polsce aferze korupcyjnej. Zanim jednak przejdziemy do miejsca, w którym „wszystko się zaczęło” chciałbym zadać Panu kilka pytań odnośnie sytuacji bieżącej.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – „Fryzjer” idzie do więzienia

Stało się. „Fryzjer” został skazany na 4 i pół roku bezwzględnego więzienia. Wiele osób mówi, że to koniec największej afery korupcyjnej w polskiej piłce. Czy mają rację? Czy rzeczywiście wreszcie można powiedzieć, że „to już jest koniec”?

Nie. Zdecydowanie to jeszcze nie jest koniec. Jedyne co można powiedzieć, to to że mamy do czynienia z początkiem końca największego procesu dotyczącego zorganizowanej grupy przestępczej działającej w polskim futbolu. Wyrok, w którym skazano „Fryzjera” na 4 i pół roku pozbawienia wolności zdaje się być jednak najpoważniejszym w tej sprawie. Pamiętajmy jednak, że mamy za sobą jedynie wyrok pierwszej instancji. Wszyscy Ci, którzy mieli już poprosić o pisemne uzasadnienie zapewne to zrobili. Teraz będziemy mieli do czynienia z szeregiem środków zaskarżenia w postaci apelacji.

Przeczytaj: Czym jest apelacja?

Policzmy to sobie. Napisanie pisemnego uzasadnienia zajmie sędziemu kilka miesięcy – mówię tak, ponieważ nie wierzę, że zmieści się on w terminowym czasie, mając do przeczytania taką ilość materiału. Gdy tylko skończy swoje zadanie, uzasadnienie wyroku będzie musiało zostać wysłane do oskarżonych, ich obrońców i prokuratury. Ci zdecydują czy się odwołają a następnie sprawa trafi do sądu apelacyjnego we Wrocławiu. Następnie ten sąd wyznaczy innego sędziego, który będzie musiał się z tymi aktami również zapoznać. Przypominam, że tomów dotyczących sprawy jest ponad 200, zaś sam akt oskarżenia liczy ok 1700 stron. Podsumowując, bardzo wątpliwe by wymiarowi sprawiedliwości udało się uzyskać prawomocny wyrok w 2020 r.

Przeczytaj: Terminy w polskim sądownictwie karnym

Pamiętajmy, że sąd drugiej instancji może uchylić sprawę i skierować ją do ponownego rozpatrzenia co wydaje mi się koszmarem (śmiech), ponieważ zdaję sobie sprawę, że mogłoby to trwać kolejne kilka lat.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – spowiedź „Fryzjera”

W swojej biografii, Ryszard F. odniósł się do wielu aspektów związanych z jego przestępczym życiem. Sam o sobie mówił, że jest jedynie domniemanym szefem mafii piłkarskiej.


Cóż, święty nie byłem. Kręciłem jak inni, a w każdym klubie był ktoś, kto miał zadania podobne do moich. W jednym był to prezes, w innym menedżer, w jeszcze innym trener, kierownik drużyny, piłkarz, a nawet masażysta. Absolutnie nie zamierzam się wybielać, nie wiem tylko, czy ktoś mnie nie przecenił sadowiąc na samym szczycie, ale ocenę w tej kwestii pozostawiam innym. Bo niewinnych, proszę was, to w polskiej piłce, przynajmniej od momentu odkąd się w niej za kulisami znalazłem – właściwie nie było. A wiem z wiarygodnych ust, że interes mocno się kręcił już pół wieku temu. A pewnie wcześniej też. To naprawdę nie Ryszard F(…) choć pewnie niektórym trudno będzie w to uwierzyć – wymyślił korupcję w naszym futbolu. Kwitła bowiem w najlepsze już wtedy, kiedy zakładałem Amicę Wronki, i sam musiałem wszystkiego uczyć się niemal od podstaw.


Czy rzeczywiście przeceniliśmy „Fryzjera”?  

Pan Ryszard chyba się trochę nie docenia. Nie było wiele takich osób jak on. Jeżeli popatrzymy na liczbę przedstawionych mu zarzutów to już możemy stwierdzić, że „Fryzjer” znajduje się w ścisłej czołówce, o ile nie zajmuje pierwszego miejsca w tym niechlubnym rankingu. Pamiętajmy, że to właśnie on, jako jedyny miał zarzut założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą w latach 2003-2005.

Przeczytaj: Czym jest zorganizowana grupa przestępcza?

Oczywiście byli też inni pośrednicy. Mówię tutaj chociażby o Grzegorzu G., drugoligowym sędzi z Warszawy, który także ustawiał mecze na dużą skalę. Co ciekawe, po wykryciu dobrowolnie poddał się karze bezwzględnego pozbawienia wolności. Było to dla mnie bardzo zaskakujące, ponieważ kar tego typu było do tej pory bardzo niewiele i raczej mu ona, moim zdaniem nie groziła.

Przeczytaj: Rodzaje kar w polskim prawie karnym

Był także Andrzej B., trener z Warszawy, który pośredniczył w ustawianiu meczów. Był on pięciokrotnie skazany wyrokiem sądu za swoje działania. Uczestniczył m. in. w tej samej aferze korupcyjnej, w której skazany został znany niegdyś piłkarz, a potem trener Dariusz W. To chyba koniec. Tylko tych dwoje przychodzi mi do głowy, jeżeli chodzi o podobny „dorobek korupcyjny” do tego, który osiągną „Fryzjer”.

Czy więc możemy uznać, że Ryszard F. ps. „Fryzjer” był najważniejszy w całej tej sprawie?  

Wiele osób zadaje sobie pytanie: Jak człowiek, który z zawodu był fryzjerem pracującym w niewielkiej miejscowości doszedł do najważniejszych osób rządzących polską piłką? Mówię tu chociażby o Grzegorzu G., który był międzynarodowym sędzią piłkarskim mającym szansę wyjazdu na Mistrzostwa Świata w RPA 2010, Jerzym G. – obsadowym PZPN’u, który wybierał obsady meczów – sędziów i obserwatorów. Podkreślam, że obsady meczów w tamtych czasach były tajne a mimo wszystko „Fryzjer” znał te informacje.

Możemy więc domniemywać, że ktoś stał nad „Fryzjerem”?

Oczywiście może pojawiać się takie pytanie. Te zaś niesie za sobą kolejne – Kto to mógł być? Kiedy pierwszy raz usłyszałem takie pytanie przyszły mi do głowy 3 możliwości:

1. „Fryzjerem” mogła kierować pewna osoba, stojąca bardzo wysoko w hierarchii polskiej piłki nożnej. Wyobrażam sobie, kto to mógł być, ale nie chcę o tym mówić, ponieważ z punktu widzenia prawnego ta osoba jest niewinna. Nie przedstawiono jej formalnie nigdy żadnych zarzutów.

Przeczytaj: Czym są zarzuty karne?

2. „Fryzjerem” sterował ktoś ze świata polityki umożliwiając mu dostęp do kontaktów na najwyższym szczeblu. 

3. „Fryzjerem” kierował ktoś z dawnych służb PRL’owskich.

Był to doskonały sposób, żeby sobie dorobić. Wszyscy obstawiali mecze. Wystarczyło wprawić machinę w ruch i zacząć „zarabiać”. Ostatecznie jednak nie ma odpowiedzi na to pytanie. Oficjalnie nie pojawiły się żadne sugestie, które nakierowałyby sprawę w ten sposób. Musimy więc uznać, że najważniejszą osobą w korupcyjnym procederze był Ryszard F. ps. „Fryzjer”.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – 9 lat wyrokowania

Proces w sprawie „Fryzjera” rozpoczął się w listopadzie 2012 roku. Na początku, oprócz niego na ławie oskarżonych zasiadało ponad 100 osób. Wielu z nich dobrowolnie poddali się karze, a sprawę ostatecznie podzielono na dwa procesy. Ten „ważniejszy” prowadził sędzia Mariusz Wiązka i właśnie on skończył się 16 grudnia 2019 r. Wcześniejszy zakończono prawomocnym wyrokiem już w 2015 r. 9 lat – tyle właśnie potrzebował sąd, by ocenić jak ogromne straty poniosła struktura polskiej piłki nożnej. Panie Dominiku, dlaczego tak długo?

Na pozór to wygląda na skandaliczną sytuację. Wiele osób pewnie sądzi, że takiego sędziego powinno się wyrzucić z pełnionego urzędu i nie pozwalać mu sądzić. Trzeba jednak przypomnieć, że akt oskarżenia trafił do sądu w 2010 r. Była to pierwsza tego typu sprawa, zaś na ławie oskarżonych zasiadało ponad 100 osób. Nikt nie był w stanie tego rozplanować pod względem logistycznym. Sąd zdecydował się najpierw skazać kilkadziesiąt osób, które dobrowolnie poddały się karze. Następnie kolejny sędzia postanowił podzielić tych co pozostali, tj. osoby, które nie miały żadnych zarzutów związanych ze zorganizowaną grupą przestępczą (25 osób) i tych z nią bezpośrednio lub pośrednio powiązanych (31 osób). Wątek tych, którzy byli „mniej winni” zakończono prawomocnym wyrokiem w 2015 r. Druga sprawa trafiła do sędziego Mariusza Wiązka. Jest to bardzo dobry sędzia. Mogę tak mówić, ponieważ chodziłem na jego procesy i niejednokrotnie miałem okazje obserwować go podczas pracy, także w procesie Tomasza Komendy, który niestety skończył w tak straszny sposób.

Przeczytaj: Tomasz Komenda uniewinniony po 18 latach więzienia

Moim zdaniem sprawa mimo wszystko trwała za długo. Zazwyczaj na rozprawę wzywano jednego lub dwóch świadków, co biorąc pod uwagę liczbę oskarżonych stanowiło bezsensowne przedłużanie procesu. Można było przecież wezwać o wiele więcej osób, a same rozprawy zwoływać częściej. Sędzia Mariusz Wiązek czytając pisemne uzasadnienie wyroku sam odniósł się do tego, dlaczego ta sprawa trwała tak długo. Tłumaczył się przede wszystkim tym, że sędziowie w takich sprawach są sami i jednocześnie mają wiele innych spraw, które często otrzymują status priorytetowych. Innymi słowy, on wie że za długo ale inaczej nie dało rady. Może to prawda. Ludziom jednak należy się szybki wyrok i szybkie odbycie kary. Wsadzanie kogoś do więzienie kilka lub kilkanaście lat po „właściwym do tego momencie” jest po prostu niehumanitarne. Weźmy pod uwagę, że wielu z tych ludzi miałoby już karę za sobą, a wyroki byłby zatarte, a tak mają teraz to wszystko przed sobą. Uważam, że jest to klęska całego wymiaru sprawiedliwości. Z drugiej strony – rozumiem to, że sędziowie nie są w stanie wszystkie logistycznie rozplanować. Tutaj muszą zadziałać osoby zarządzające polskim państwem.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – zaniżony wymiar kary

Panie Dominiku, podczas rozprawy prokurator domagał się dla Ryszarda F. kary sześciu i pół roku pozbawienia wolności, zaś sędzia zdecydował się orzec wyrok o dwa lata mniejszy. Czy to sędzia był zbyt pobłażliwy, czy jednak prokurator zbyt surowy?

Mówimy o osobie, względem której padł zarzut założenia i kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Z tej perspektywy kara na pewno nie wydaje się zbyt surowa. Mówimy tutaj wszak o osobie, która na masową skalę zajmowała się ustawianiem meczów w Polsce.


§ 1. Kto bierze udział w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
§ 2. Jeżeli grupa albo związek określone w § 1 mają charakter zbrojny albo mają na celu popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Kto grupę albo związek określone w § 1 w tym mające charakter zbrojny zakłada lub taką grupą albo związkiem kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 4. Kto grupę albo związek mające na celu popełnienie przestępstwa o charakterze terrorystycznym zakłada lub taką grupą lub związkiem kieruje, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

art. 258 – ustawa Kodeks karny


Biorąc po uwagę inne czynniki muszę jednak stwierdzić, że żądania prokuratora były bardzo surowe, a nawet zaskakujące. Prokurator żądał kar bezwzględnego pozbawienia wolności dla niemal wszystkich zamieszanych w tą sprawę. Nie uważałbym tak, gdyby ta kara byłaby orzeczona w 2010 roku, czyli wtedy kiedy ten akt oskarżenia trafił do sądu. Wtedy znaczyłoby to tyle, że polski wymiar sprawiedliwości nie pozwala na niszczenie sportu, którym żyje praktycznie każdy Polak. Teraz byłoby to bezcelowe. Weźmy także pod uwagę to, że ostatecznie sąd umorzył zarzut założenia i kierowania zorganizowaneą grupą przestępczą. Związane jest to z tym, że „Fryzjer” był już skazany z zarzutu działania w zorganizowanej grupie przestępczej podczas procesu dot. klubu Arki Gdynia.

Przeczytaj: Czym jest „powaga rzeczy osądzonej”? Res Iudicata w praktyce

Tym samym prokuratura zamknęła sobie drogę na skazanie „Fryzjera” z tego zarzutu. Ratującym dla śledczych może okazać się fakt, że zarzut w Arce Gdynia i w tym procesie nie pokrywa się sztywno w ramach czasowych. Teraz mówimy o szerszym wymiarze. Można by więc w apelacji skierować sprawę tak, by skazać Ryszarda F. za tę część, która nie została wzięta pod uwagę w poprzednim procesie.

Warto też wspomnieć, że względem „Fryzjera” skierowano jeszcze jeden zarzut, który stanowił bardzo ciekawą konstrukcję prawną. Zarzut ten dotyczył wykorzystywania pieniędzy z przestępstwa. Zarzut dotyczył klubu Odry Opole i ustawiania meczów, które rozegrano przed 1 lipca 2003 r. Doprowadziło to do tego, że niemożliwym stało się wykorzystanie tego faktu, ponieważ jeszcze wtedy nie stanowiło to przestępstwa. Prokuratura uznała więc, że właściciel Odry Opole defraudował pieniądze swojej firmy i przekazywał je „Fryzjerowi” w formie łapówki. Sąd uznał jednak, że biorący pieniądze wcale nie musiał wiedzieć, że są to pieniądze z przestępstwa i nie można go za to skazać.

Przeczytaj: Czym jest defraudacja pieniędzy?

Podsumowując, skoro upadły te dwa zarzuty, kara jaką chciał prokurator była po prostu niemożliwa do orzeknięcia przez sąd. Patrząc jednak na wiek Ryszarda F. i jego stan zdrowia, te cztery i pół roku bezwzględnego pozbawienia wolności będzie dla niego bardzo dotkliwą karą. Moim zdaniem, jeżeli Państwo Polskie nie potrafiło wydać wyroków w latach, kiedy to miało znaczenie to teraz nie powinno decydować się na kary pozbawienia wolności.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – gdzie się wszystko zaczęło?

Datę powstania bloga znamy wszyscy, jednakże kiedy tak naprawdę rozpoczął Pan swoją przygodę z prywatnym śledztwem w sprawie tej piłkarskiej afery? Była to chwila emocji, która zamieniła się w powołanie? Czy jednak przemyślane działanie?

Cała sprawa rozpoczęła się w 2004 roku, kiedy została ujawniona korupcja w polskim futbolu. Wszczęto pierwsze śledztwo. Tu warto przypomnieć, że ustawa o korupcji w sporcie weszła w życie 1 lipca 2003 roku, więc to od tego momentu ustawianie meczów i wręczanie łapówek za ten proceder stało się przestępstwem. Wokół tego aktu prawnego była cisza. Nikt, kto nie był bezpośrednio zainteresowany nawet o nim pewnie nie wiedział. Prokuratura Rejonowa Wrocław – Psie Pole na podstawie artykułu w Gazecie Wyborczej Wrocław wszczęła śledztwo w sprawie o podejrzenie ustawiania meczów przez klub piłkarski Polar Wrocław. Śledztwo prowadził jej szef, ponieważ jako jedyny znał się na sporcie. Ułatwiło mu to działanie. To był odprysk całej afery, od którego się wszystko zaczęło i można powiedzieć, że skończyłoby się na zatrzymaniu kilku osób gdyby nie to, że o sprawie stało się głośno.

Pewnego majowego dnia 2005 roku do oddziału antykorupcyjnego wrocławskiej policji zgłosił się Piotr D. Był on wówczas prezesem GKS Katowice. Opowiedział o ustawianiu meczów w jego klubie, jak to wygląda, jak przekupują sędziów i właściwie wtedy nadało to „potężnego kopa” całemu śledztwu, które wszczęte zostało przez wydział zwalczania przestępczości zorganizowanej działający przy Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu. Od tego się wszystko zaczęło. Zająłem się tym, ponieważ pracowałem w Radiu Wrocław. Zajmowałem się dziennikarstwem śledczym i sportem. Z tego względu padło na mnie. Chcąc nie chcąc połączyłem te dwie sprawy i zdobyłem informacje od jednego z prokuratorów.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – jeden człowiek, wielki projekt

Jest to ogromne przedsięwzięcie dla jednego człowieka? Czy ma pan swojego Anioła Stróża lub osobę, która Pana w tym wspiera?

Oczywiście jest to gigantyczne przedsięwzięcie. Mogę powiedzieć, że prowadzę je sam, jednakże pomagali mi niektórzy wrocławscy dziennikarze, od kiedy mieszkam w Warszawie. Często nie miałem możliwości być na wszystkich rozprawach sądowych. Wtedy oni opowiadali mi co na nich się działo, przekazywali mi informacje, które mnie interesowały. Były to osoby z Radia Wrocław i Gazety Wrocławskiej – ludzie, na których zawsze mogłem liczyć. Wspierali mnie kiedy tego potrzebowałem w pracy, czy też przy blogu.  Chciałbym wspomnieć tutaj o jeszcze jednej bardzo ważnej osobie. Mój znajomy prawnik, który czuwał i pomagał w sytuacjach, kiedy potrzebowałem profesjonalnej opinii. Dzięki niemu mogłem odpowiadać sprawnie na pisma, kierowane do mnie przez „bohaterów” afery korupcyjnej. Dziękuję Staszku!

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – odpowiedzialność do końca

Minęło wiele lat odkąd pojawił się pierwszy wpis na blogu. Czy patrząc z perspektywy czas czuje się Pan odpowiedzialny za doprowadzenie tematu do końca?

Zawsze się czułem odpowiedzialny. Pochodzę ze starej szkoły dziennikarskiej, w której istniał pogląd, że jak coś się zaczęło to trzeba skończyć. Nieraz deklarowałem, że będę prowadził blog do momentu, kiedy zapadną wszystkie prawomocne wyroki. Nieważne czy będą to wyroki skazujące czy uniewinniające. Trzeba to skończyć, chociażby dla osób uniewinnianych w tych procesach. Wiadomo, że o zatrzymaniach i zarzutach pisali wszyscy, natomiast teraz nie ma dużo zainteresowanych. Dlatego u mnie na blogu można znaleźć wszystkie informacje, nie tylko te budzące emocje.

Powoli zbliża się koniec wielkiego procesu? Czy będzie to zakończenie Pańskiej misji w Internecie?

Szczerze mówiąc chciałbym. Nie mam już czasu na pracę przy tym blogu. Wynika to z tego, że kiedy rozpocząłem pracę nie miałem dzieci. Teraz mam dwójkę. One angażują mój czas i nimi bym chciał się zajmować. Jest już coraz mniej tematów i jeżeli wszystkie procesy skończą się prawomocnym wyrokiem, to skończę blog. Jeżeli nie, to siłą rozpędu będę siedział w wieku 70 – 80 lat jeszcze przy laptopie ledwo widząc i wypisując info, że w 8 lidze ktoś dał skrzynkę piwa za ustawienie meczu z inną drużyną (śmiech).

Aktualizacja 17 stycznia 2020 r.:

Czy po ogłoszeniu wyroku uważa Pan, że temat został doprowadzony do końca?

Szczerze mówiąc, po wyroku z 16 grudnia 2019 r. ws. „Fryzjera” nabrałem dodatkowej energii, żeby nadal się tym zajmować. Wrócił mój zapał, którym się kierowałem na samym początku.  Tak więc podtrzymuje swoją deklarację, że doprowadzę tą sprawę do ostatniego prawomocnego wyroku.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – sprawność prokuratury

W czasach aktywnego uczestnictwa spotykał się pan bardzo często z wymiarem sprawiedliwości. Czy Pana zdaniem prokuratura i służby dobrze spełniają swój obowiązek?

Na pewno jeżeli prześledzić wszystkie moje wywiady podczas tych 14 lat od wszczęcia pierwszego śledztwa można zauważyć, że moje zdanie się zmieniało. Teraz z perspektywy czasu uważam, że bardzo dobrze działała zarówno policja (w początkowych fazach śledztwa), jak i prokuratura, a także CBA. Była to gigantyczna praca, z którą mierzyło się zaledwie kilkanaście osób. Pamiętajmy, że mieli poznać ogromny fragment rzeczywistości polskiego sportu. Śledztwo dotyczyło okresu od 1 lipca 2003 do początku 2006 roku. Trzeba było analizować kilka tysięcy meczów, sprawdzić bilingi, ślady logowania telefonów komórkowych i analizować. Ze wszystkiego należało wyciągnąć wnioski, które pozwolą ustalić, czy konkretnym osobom można postawić zarzuty, czy też nie.

Oczywiście można mieć pretensje, że śledztwo trwało od 2005 do 2014 roku. Trwało to bardzo długo. Natomiast nad sprawą pracowało tylko 3 prokuratorów, później 2 agentów CBA. Można sobie wyobrazić – to była gigantyczna praca. Moim zdaniem nawet szaleństwo. Oskarżyć 100 osób w jednym akcie oskarżenia? Z drugiej strony rozumiem ich intencje. Materiał dowodowy pokazywał zależności pomiędzy tymi osobami. Sąd niestety nie ma warunków, aby osądzić tylu oskarżonych w jednym procesie. Nie ma też takiej sali sądowej gotowej ich pomieścić, dlatego ta sprawa została podzielona na dwie części.

Korupcja w polskiej piłce vs Dominik Panek – sprawność sądów

A co z sądami? Jak wyglądał przebieg spraw?

Najważniejsza z nich, która poszła do sądu 31 lipca 2010 roku dotycząca tzw. Gangu Fryzjera jeszcze się nie skończyła. Trwają mowy końcowe. Mogą potrwać kilka miesięcy. Prawomocnego wyroku można oczekiwać najwcześniej w 2019 roku, ale znając polskie sądownictwo i to jak się tymi sprawami zajmuje nie jestem optymistą. Są sprawy, które są jeszcze w sądach. Trafiły do sądów od Krakowa przez Katowice, Wrocław Poznań, Szczecin a nawet Inowrocław. Normalny człowiek mógłby uznać to za absurd. Sprawy tak sobie wędrują po Polsce. Moim zdaniem Ci co mają tylko kilka zarzutów powinni być „załatwiani” jak najszybciej. Sądy powinny wydawać wyroki w prostszych sprawach i to w przeciągu roku – półtora.

Aktualizacja 17 stycznia 2020 r.

Pańsk